
Jeśli ktoś zaczyna prowadzić życie modlitwy, a w pewnym momencie zaniedbuje się i modlitwę porzuca, naraża się na bycie porwanym przez złowieszczy nurt i wciągniętym w niszczycielski wir. I mogą stać się ostateczne rzeczy człowieka owego gorsze niźli pierwsze (Mt 12, 45).
Trzeba wtedy rychło wołać, jak Apostołowie pośród burzy: Panie! Zachowaj nas, giniemy (Mt 8, 25). I nie zwlekając, wracać do gorliwego rytmu modlitwy codziennej.
Weźmy sobie do serca i praktykujmy słowa Ewangelisty: A powiedział im też przypowieść, że zawsze trzeba się modlić, a nie ustawać (Łk 18, 1).
