Gdy krzewiona jest krytyka nurtu R&R (recognize and resiste – uznawać i sprzeciwiać się), wtedy mamy do czynienia z „ubóstwieniem” człowieka na urzędzie kościelnym (nieomylny w każdym detalu) i narzucaniem katolikom rzekomego obowiązku ślepego posłuszeństwa – skoro uznajesz kogoś za legalnego przełożonego kościelnego, masz obowiązek we wszystkim go słuchać.
Nurt R&R (uznawać i sprzeciwiać się) jest racjonalny i niesprzeczny z wiarą katolicką przynajmniej w dwóch aspektach. Po pierwsze nie czyni z przełożonych kościelnych nieomylnych „mini-bogów”. Są ludźmi, więc mogą się mylić. Tylko Pan Bóg jest nieomylny zawsze i wszędzie, i we wszystkim. Po drugie podkreśla się obowiązek czynienia uczciwego użytku z rozumu, który poznając skarby wiary katolickiej, jest w stanie odróżnić OBIEKTYWNĄ różnicę pomiędzy nauką i rozporządzeniem pozostającym w zgodności z katolickim depozytem wiary, a doktryną i rozporządzeniami, które są z depozytem wiary niezgodne. Nie jest to żadne protestanckie subiektywne „przesiewanie”, ani czynienie z siebie „papieża”. Jest to obowiązek katolika: pozostawać wiernym katolickiemu depozytowi wiary i posługując się rozumem – na podstawie znajomości obiektywnej prawdy katolickiej – jasno odróżniać co nią jest, a co nią nie jest.
Św. Wincenty z Lerynu w dziele Commonitorium przytacza budujący epizod o owieczkach, które używały rozumu i zorientowaly się, że pasterz odstąpił od prawowiernej katolickiej nauki:
Na szczęście powierzone mu owieczki Chrystusowe, bardzo około wiary katolickiej czujne i ostrożne, przypomniały sobie zawczasu przestrogi Mojżesza i mimo podziwu dla wymowy swego proroka i pasterza poznały się na pokusie. Przedtem szły za nim, jak owczarnia za barankiem, teraz zaczęły przed nim umykać, jak przed wilkiem.
W Konstytucji Cum ex apostolatus z 15 lutego 1559 r. papież Paweł IV pisał:
Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest do tego stopnia poważna i niebezpieczna, iż w razie odstępstwa od wiary można się sprzeciwić nawet papieżowi, który pełni władzę BOGA i Pana naszego JEZUSA CHRYSTUSA na ziemi, a nad narodami i królestwami posiada pełnię mocy i wszystko podpada pod jego osąd, on sam zaś na tym świecie przez nikogo nie może być osądzony. Pamiętamy ponadto, że gdy zagrożenie jest poważniejsze, to należy mu się pełniej i usilniej sprzeciwić, aby fałszywi prorocy, albo tacy, którzy posiadają również władzę świecką nie mogli zgubnie usidlić prostych dusz, a niezliczonych ludów poddanych ich trosce duchowej bądź władzy doczesnej iżby nie mogli wraz z sobą zwieść ku zatracie i potępieniu, aby nigdy nie dała się ujrzeć ohyda spustoszenia na miejscu świętym, o której jest mowa od Daniela proroka. Chcemy więc wypełnić nasz pasterski obowiązek i wyłapać (o ile z Bożą pomocą będziemy mogli) lisy rujnujące winnicę Pańską, a wilki powstrzymać poza owczarnią, abyśmy się nie okazali niemymi psami, które nie szczekają, abyśmy nie zginęli wraz ze złymi gospodarzami i nie byli porównani do najemników.
Na koniec detal z przedsoborowego (1931) żywotu św. Antoniego z Padwy:
Wystąpił śmiało przeciw nadużyciom, jakie chciał zaprowadzić w Zakonie drugi jego generał Eliasz.






Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.