Tag: teologia katolicka

Obiektywizowanie

Są niektóre kwestie, nad którymi toczy się debata – nawet przez wieki. Są quaestiones disputatae. Na przykład dominujący jest pogląd, że Wcielenie Syna Bożego dokonało się ratione peccati – z powodu grzechu, który człowiek popełnił – aby człowieka z grzechu wybawić. Nurtowi franciszkańskiemu jednakowoż drogi jest pogląd, że nawet, gdyby człowiek nie zgrzeszył, Syn Boży i tak by się Wcielił – ratione caritatis, z miłości, z miłości do człowieka. Inna kwestia to długo trwająca i burzliwa debata mająca za przedmiot relację łaski do wolnej woli człowieka.
Uprawniony pluralizm opinii jest możliwy i bynajmniej nie urągający rozumowi i wymogom ortodoksji katolickiej. Pluralizm opinii nie dotyczy, rzecz jasna, pryncypialnych kwestii wiary katolickiej i katolickiej moralności, oraz tych kwestii, co do których Urząd Nauczycielski Kościoła wypowiedział się definitywnie i ostatecznie.
Kiedy mnożą się opinie, dusza na wskroś katolicka będzie skłonna, aby postulować: Zobaczmy, co w tej a tej kwestii, lub w kwestiach pokrewnych, mówi Objawienie Boże, którego źródłami są Pismo Święte i Tradycja, autorytatywnie, odwiecznie nauczane i interpretowane przez Urząd Nauczycielski Kościoła.
Skłonność duszy do sięgania do nieomylnej, odwiecznej doktryny Kościoła Katolickiego niepomiernie zwiększy prawdopodobieństwo, że nawet w kwestiach, w których możliwy jest pluralizm opinii, dusza katolicka nie pobłądzi, od wiary katolickiej się nie oddali i pozostanie w szlachetnym zakresie ortodoksji.
Lektura starych katolickich katechizmów dobrze robi na rozum.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Hipoteza teologiczna dotycząca kwestii papieża heretyka

ipotesi teologica di un papa eretico

Odnotowujemy.
W tych dniach ukazuje się książka podejmująca jeden z istotnych problemów teologii katolickiej:

Arnaldo Xavier da Silveira, Ipotesi teologica di un Papa eretico [Hipoteza teologiczna dotycząca kwestii papieża heretyka], Wprowadzenie prof. Roberto de Mattei, Edizioni Solfanelli, s. 200, ISBN-978-88-7497-973-8

Książka ukazała się w 1975 roku w języku francuskim i znalazła zainteresowanie w wąskim gronie specjalistów. Teraz zostaje upubliczniona w języku włoskim – dla szerokiego kręgu odbiorców.
Autor, Arnaldo Xavier da Silveira, był współpracownikiem miesięcznika Catolicismo, publikowanego pod egidą Biskupa Antônio de Castro Mayer, biskupa Campos. Był także jednym z założycieli i do 1976 roku dyrektorem Sociedade Brasileira de Defesa da Tradição, Família e Propriedade.

Fakt ukazania się książki może być postrzegany jako głos w dyskusji, która zatacza coraz szersze kręgi w wielu krajach.
W Polsce mamy artykuł teologa kompetentnego Watykan dzisiaj.


Więcej tutaj


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Jest jakiś stopień katolickiej roztropnej powściągliwości w słowie

Estote ítaque prudentes, et vigilate in oratiónibus.
„Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście się mogli modlić” (1 P 4, 7).

Zawsze, a szczególnie w czasach zamętu powszechnego, jakie wtargnęły w sam środek Kościoła, trzeba bardzo zważać na to, co się publikuje, dla kogo się publikuje i po co się publikuje. Trzeba zatem roztropnie wziąć pod uwagę: treść (meritum), odbiorcę oraz cel publikacji.
Tak się czasem mówi, nieco humorystycznie: „w dobie internetu”. Otóż właśnie, w dobie internetu zauważyć można taką ekshibicjonistyczną tendencję: Wywalać wszystko na stół i o! Masz! Wszystkie tematy, wątki, opinie – bez względu na stosowność, możliwe skutki, kompetencje publikujących i odbiorców. Byle coś napisać. Byle pisać.
Jeszcze z lat młodości (dalekie lata osiemdziesiąte) piszący te słowa pamięta, że podczas studiów w wyższym seminarium duchownym z ust wykładowcy roztropnego padł postulat metodologiczny elementarny: distínguere – rozróżniać. Dotyczył on w tym przypadku jednej szczegółowej kwestii, mianowicie roztropnego rozróżniania pewnych kwestii teologicznych, które w sposób uprawniony mogą być dyskutowane i analizowane w auli uniwersyteckiej, w gronie specjalistycznym, od tematyki, która w sposób należny powinna być prezentowana z ambony. W pierwszym przypadku chodzi o wnikliwość intelektualną, rozpatrywanie subtelnych kwestii i kontrowersji, podejmowanie i analizowanie zagadnień trudnych. Z dawien dawna Kościół Katolicki w swej roztropności pewien zakres zagadnień rezerwował tylko dla duchowieństwa (wykłady, podręczniki). W drugim przypadku chodzi o podawanie z ambony treści pewnych, katolickich, budujących wiarę. Na ambonę nie wynosi się wątpliwości, lecz prawdy wiary – pewne, katolickie. Takie elementarne rozróżnienie stanowi intelektualne wyposażenie katolickiego duszpasterza dojrzałego – posiadającego stopnie czy tytuły naukowe, bądź tychże nie posiadającego.
Jeśli takiej dojrzałości zabraknie, może dochodzić do sytuacji groteskowych bądź szkodliwych dla spokoju dusz katolickich, kiedy na ambonę lub szerzej – w sferę publiczną i medialną – wynosi się jakieś szczegółowe i kontrowersyjne kwestie, i oszałamiające, nigdy w Kościele nie słyszane idee, które należałoby raczej analizować w uniwersyteckiej auli, w gronie specjalistycznym. Wtedy, zamiast budować dusze katolickie, podając im pewną naukę katolicką ku umocnieniu ich wiary, burzy się ich wiarę i wprowadza niepotrzebne zamieszanie, kieruje się ich myśli w stronę zbędnych kontrowersji. I dzieje się tak, jak to dosadnie napisał św. Paweł o siewcach nowinek: „wywracają wiarę niektórych” (2 Tm 2, 18). Jakaż odpowiedzialność przed Bogiem!
Zwłaszcza w aktualnych czasach zamętu powszechnego w sprawach wiary, trzeba się dziesięć razy zastanowić, zanim opublikuje się jakieś – znowu nowe i oczywiście fascynujące, i jak najbardziej odkrywcze, niesłychane i niesłyszane – idee i pomysły. Litości!
Nachalny szum internetowy może w nas wytwarzać złudne wrażenie, że wszyscy są specjalistami od teologii katolickiej. Otóż, nie są! Nie wszyscy kończyli studia teologiczne. Nie wszyscy są kompetentnymi teologami. Nie wszyscy powinni zabierać głos publicznie na tematy wiary. Jest jakiś stopień kompetencji, dyskrecji i umiaru, i jest jakiś stopień odpowiedzialności za słowo drukowane, wypowiadane, publikowane, udostępniane.
Nie wszyscy mają obowiązek studiować specjalistyczne kwestie teologiczne. Nie wszyscy mają obowiązek kończyć studia teologiczne. Zdaje się, że w historii Kościoła Katolickiego nie brakuje światłych dusz katolickich, które bez wysokich studiów prowadziły życie święte, a prawdy wiary przyjęte z tradycyjnego katolickiego katechizmu przyjmowały wiarą i rozumiały umysłem bardziej czystym i prostolinijnym niż niejeden wysoko kształcony. W sprawach wiary i świętości mit powszechnej konieczności wysokiego wykształcenia upada! Poznać dobrze objawioną doktrynę katolicką i dochować jej wierności oraz dobrze wypełnić obowiązki stanu – oto droga świętości pewna. Piszemy to, mając na uwadze różnorodność stanów w Kościele i różnorodność zdolności i kompetencji intelektualnych.
Nawet jeśli daną kwestię przedstawia osoba kompetentna czy wprost upoważniona przez Kościół, zabierając głos na tematy wiary, powinna to czynić roztropnie i z subtelnością, starannie oświetlając i doświetlając przedstawianą kwestię mądrością zaczerpniętą z Objawienia Bożego, którego źródłami są Tradycja i Pismo Święte, a nie zlepkiem skojarzeń własnych, będących niejednokrotnie rezonansem nachalnego i powszechnie od ponad pięćdziesięciu lat produkowanego modernistycznego szumu terminologicznego i konceptualnego.
Jest fakt pocieszający, który warto zauważyć. Zdarza się, że ten czy ów teolog bądź duchowny zapędzi się i – nie biorąc pod uwagę różnego stopnia przygotowania potencjalnych czytelników czy słuchaczy – nieroztropnie wyłuszcza na tym czy innym ogólnodostępnym forum jakieś specjalistyczne czy kontrowersyjne szczegółowe wątki, które w umysłach katolików mogą zasiać niepotrzebne wątpliwości, zamęt, a w skrajnych przypadkach doprowadzić do utraty wiary, do ateizmu. Nieroztropność to wielka. Pozytywne jest to, że w niejednym takim przypadku ludzie świeccy potrafią zareagować, jak przystało na katolików dojrzałych, napominając takich atrakcyjnie progresywnych teologów bądź duchownych do umiaru i roztropności w publikowanych czy głoszonych treściach.
Wszystkim nam dobrze zrobi cierpliwe studium Bożej nauki pewnej, tej, której Kościół Katolicki niezmiennie i nieomylnie nauczał przez dwa tysiące lat. Tradycyjne katolickie katechizmy z naszej Biblioteki ’58! Wypowiedzmy to jasno: dla poznania i zachowania katolickiej wiary w czasach zamętu powszechnego systematyczna lektura tradycyjnych katolickich katechizmów jest koniecznością!
Św. Paweł, roztropny Apostoł, pisze do młodych biskupów, Tytusa i Tymoteusza, dając im rady roztropnościowe: „Ty zaś głoś to, co jest zgodne ze zdrową nauką” (Tt 2, 1). „Unikaj natomiast głupich i niedouczonych dociekań, wiedząc, że rodzą one kłótnie. A sługa Pana nie powinien się wdawać w kłótnie, ale ma być łagodnym względem wszystkich, skorym do nauczania, zrównoważonym. Powinien z łagodnością pouczać wrogo usposobionych, bo może Bóg da im kiedyś nawrócenie do poznania prawdy” (2 Tm 2, 23-25).
Osobom świeckim nie jest konieczne do zbawienia zajmowanie się wszystkimi na świecie kwestiami teologicznymi. Osobom świeckim nie jest konieczne do zbawienia internetowe religijne gadulstwo i wdawanie się w specjalistyczne religijne polemiki wszelakie.
Bądźmy roztropni i zważajmy także na to, komu dajemy posłuch. Wysyp świeckich i anonimowych głosów i internetowych autorytetów, także pod etykietkami Tradycji – samozwańczych lub reklamowanych (przez kogo? w jakim celu?) – wymaga szczególnej czujności oraz katolickiej, rozumnej rezerwy.
I zważajmy także na to, co czytamy. Umysł ludzki nie ma nieograniczonej odporności na fałsz. Umysł ludzki może się fałszem zarazić. Zakazić. Zafascynować. Umysł ludzki może na błąd zobojętnieć. Skapitulować.
Pewnym źródłem prawdy jest Objawienie Boże – którego źródłami są Tradycja i Pismo Święte – które Urząd Nauczycielski Kościoła przez wieki nieskazitelnie przekazywał i którego nieomylnie nauczał. Tu szukajmy prawdy. A znajdziemy.
Miejmy na biurku i codziennie czytajmy tradycyjne katolickie katechizmy.

A kwestie wysoce specjalistyczne zostawmy teologom do ich debat w uniwersyteckich aulach. Podejmą je, jeśli podjąć je będą chcieli.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Kwestia szczegółowa: przymioty Boga

Katolicka teologia. Teologia to nauka o Bogu. Bóg jest tajemnicą. Bóg objawia nam siebie. Zadaniem teologa jest najpierw rzetelnie poznać Objawienie Boże – Pismo Święte i Tradycję. Na podstawie tego poznania rozwijała się przez wieki katolicka teologia. Katolicka.
Kwestia szczegółowa. Przymioty Boga. Nie ma żadnych podstaw, aby je różnicować czy silić się na układanie hierarchii tychże przymiotów. Każdy przymiot Boga jest jednakowo ważny. Dlatego wyróżnianie jednego przymiotu i stawianie go ponad inne nie ma podstaw.
Zobrazujmy na przykładzie.
Jeśli ktoś mówi „Bóg jest sprawiedliwy, ale przede wszystkim jest miłosierny”, błądzi. Błąd jest zawarty w sformułowaniach „ale” oraz „przede wszystkim”.
Jeśli ktoś mówi „Największym przymiotem Boga jest miłosierdzie”, to błądzi. Błąd jest zawarty w sformułowaniu „największy”.
Każdy przymiot Boga jest jednakowo ważny.
Nie ma słów Boga, które brzmiałyby „Jestem przede wszystkim taki a taki…”.
Bóg jest duchem absolutnie prostym, niezłożonym i posiada w najwyższym stopniu każdą doskonałość.
Kwestia subtelna. Kwestia uczciwości. Kwestia prawdy.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube