
Miłość do pieniądza jest bardziej zakorzeniona w sercu bogatych niż biednych. Pewna osiemdziesięcioletnia kobieta, chora, przyjąwszy już ostatnie sakramenty, przerażona, że stoi już w obliczu śmierci, poprosiła pewnego dnia, aby posłano po księdza Bosko. Chciała, żeby przyszedł i udzielił jej łaski uzdrowienia.
– Tak – odpowiedział ksiądz Bosko – Matka Boża obdarzy ją łaską, jeśli zobowiąże się do hojnej ofiary na rzecz kościoła, który jest budowany pod jej wezwaniem na Valdocco.
– Jaką kwotę muszę podarować?
– Jaką pani chce. Ja nie mogę ustanawiać wielkości składanej ofiary. Proszę podarować kwotę, która, nie stwarzając problemów, będzie realnie proporcjonalna do posiadanego majątku, w sposób taki, żeby to była ofiara. Proszę złożyć ofiarę w taki sposób, aby Matka Boża rozpoznała, że pani składa ofiarę z miłością i bezinteresownie. Proszę zrozumieć, że w tym stanie, nie mogąc już pokładać nadziei w ludziach, musi pani wszystkiego oczekiwać od Boga. Proszę pomyśleć: kiedy jest się w takim momencie życia, że trzeba zostawić wszystko, to żeby zachować to wszystko, trzeba coś poświęcić. Mogłaby pani na przykład wziąć na siebie obowiązek ufundowania ołtarzy w kaplicach bocznych, których wartość może wynieść od sześciu do ośmiu tysięcy lirów.
– Osiem tysięcy lirów to trochę za dużo, nie mogę. Ale dobrze, pomyślę.
Ksiądz Bosko wyszedł z tego domu ze złym przeczuciem z powodu skąpstwa, jakie dostrzegł.
Kilka dni później starsza pani umierała, zostawiając wszystko obcym ludziom, nie chcąc podarować części swego majątku w dobrej sprawie.
Memorie Biografiche, t. IX

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.