Motywy polskie. Piękno rodzimej muzyki, piękno artystycznej koncepcji kompozytorskiej, piękno interpretacji. Na dzisiejszy wieczór proponuję trzy dzieła.
Zygmunt Noskowski (1846-1909), poemat symfoniczny Step op. 66
„Noskowski stworzył dzieło, które współcześni odbierali «ku pokrzepieniu serc». Partytura Stepu poprzedzona jest inwokacją: «Stepie wspaniały – pieśnią cię witam! Pośród twych niezmierzonych przestrzeni słychać było i szum skrzydeł, i dźwięk kopyt konnicy, rozbrzmiewała fujarka pastusza i tęskna pieśń kozacza, której towarzyszyły teorbany i bębenki, rozlegały się okrzyki wojenne i zgrzyt ścierających się szabel. Walki i zapasy olbrzymie skończyły się, wojownicy w grobie legli. Ty jeden tylko, wielki stepie, pozostałeś – wiecznie piękny i spokojny…». Wbrew carskiej cenzurze każdy słuchacz Stepu wiedział, że szumiały skrzydła husarii, a konnicę prowadził Jan Skrzetuski, toteż utwór Noskowskiego cieszył się ogromnym powodzeniem” (Fragment recenzji).
Dwa utwory Fryderyka Chopina na fortepian z orkiestrą. Ludowe motywy polskie w artystycznej wizji kompozytora mienią się bogactwem kolorystyki, subtelnych niuansów, zróżnicowania agogicznego i dynamicznego, emocji i nastrojów – w genialnym przenikaniu brzmienia solisty i orkiestry. Proponuję znakomitą interpretację Władysława Kędry, któremu towarzyszy Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Witolda Rowickiego.
Fryderyk Chopin (1810-1849), Fantazja na tematy polskie A-dur op. 13
Fryderyk Chopin (1810-1849), Rondo à la Krakowiak F-dur op. 14
Umiejętność myślenia strategicznego prowadzi do działań strategicznych o szerszym zasięgu. Nie chodzi o wyrafinowane teologizowanie, ani o atrakcyjne nowości, bo chwilowo zmęczyliśmy się klaskaniem. Chodzi o poważną obronę katolickiej wiary, jedynej prawdziwej wiary, jedynej wiary dającej zbawienie duszy.
Qui bene praesunt presbyteri, dúplici honore digni habeántur: máxime qui laborant in verbo et doctrina. „Kapłani, którzy dobrze rządzą, niech będą uważani za godnych podwójnej czci, zwłaszcza ci, którzy pracują w słowie i nauce” (1 Tm 5, 17; Pismo Święte w przekładzie o. J. Wujka S.J.).
„Jestem katolickim kapłanem” (św. Andrzej Bobola). „Jestem kapłanem katolickim” (św. Maksymilian Maria Kolbe).
Mówimy o kapłanach wiernych Objawieniu Bożemu, którego źródłami są Tradycja i Pismo Święte. Jedyny prawdziwy Kościół założony przez Jezusa Chrystusa to Kościół Katolicki. Kościół Katolicki uczy jedynej prawdziwej wiary dającej zbawienie duszy – wiary katolickiej. Kościół Katolicki prowadzi dusze do Nieba. Co ma czynić, jak ma wierzyć, jak się ma modlić i jak ma służyć Kościołowi kapłan – tego wszystkiego uczy Kościół Katolicki od dwóch tysięcy lat. Kapłan katolicki nie potrzebuje żadnych doradców – ani z prawa, ani z lewa. Jego nauczycielem jest Jezus Chrystus i Kościół Katolicki w swoim odwiecznym nauczaniu. Dobrze jest – nawet w ramach zwykłej kultury i grzeczności – mieć świadomość z kim się rozmawia. Jest kapłan, jest osoba zakonna, jest osoba świecka. Człowiek dobrze wychowany zawsze przed rozmową chwilę pomyśli: Z kim mam do czynienia? Z kim mam rozmawiać? Kościół Katolicki uczy przez wieki, niezmiennie, że źródłami Objawienia Bożego są Tradycja i Pismo Święte. Konsekwentnie – kapłan katolicki uczy przez wieki, niezmiennie, że źródłami Objawienia Bożego są Tradycja i Pismo Święte. Co ma czynić, jak ma wierzyć, jak się ma modlić i jak ma służyć Kościołowi kapłan – tego wszystkiego uczy Kościół Katolicki od dwóch tysięcy lat. Kapłan od Kościoła uczy się, co ma czynić, jak ma wierzyć, jak się ma modlić i jak ma służyć Kościołowi. Z Objawienia Bożego, którego źródłami są Tradycja i Pismo Święte, kapłan uczy się, co ma czynić, jak ma wierzyć, jak się ma modlić i jak ma służyć Kościołowi. Co innego jest w ramach życzliwej korekty zwrócić uwagę kapłanowi w formie wyważonej, a co innego jest mieć ambicje czy pomysły szersze – niestosowne. Byłoby właśnie niestosowne, gdyby podejmować jakiekolwiek próby pozyskania tego czy innego kapłana dla jakichś „kościółków”, grup, środowisk absolutyzujących na przykład nie do końca rozeznane objawienia prywatne, bądź dla takich czy innych nurtów, inicjatyw czy idei. Dobrze jest – nawet w ramach zwykłej kultury i grzeczności – mieć świadomość z kim się rozmawia. Jest kapłan, jest osoba zakonna, jest osoba świecka. Co ma czynić, jak ma wierzyć, jak się ma modlić i jak ma służyć Kościołowi kapłan – tego wszystkiego uczy Kościół Katolicki od dwóch tysięcy lat. Kapłan katolicki nie potrzebuje żadnych doradców – ani z prawa, ani z lewa. Jego nauczycielem jest Jezus Chrystus i Kościół Katolicki w swoim odwiecznym nauczaniu. Katolik to rozumie, bo jest człowiekiem rozumnym.
Na Sądzie Ostatecznym nie chciałbym być w skórze tych, którzy zakazują, prześladują i dyskryminują tradycyjną Mszę Świętą oraz na różne sposoby nękają kapłanów, którzy – powodowani katolicką motywacją – ją odprawiają.
„Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie” (Ga 6, 7-8).
Jednym z fundamentalnych dzieł, które w czasach zamętu powszechnego, jakie wtargnęły w sam środek Kościoła, pomagają nam zachować katolicką niezmutowaną wiarę – jedyną prawdziwą wiarę dającą zbawienie duszy – jest dzieło św. Wincentego z Lerynu Commonitorium (Pamiętnik. Rozprawa pielgrzyma o starożytności i powszechności wiary katolickiej przeciw niezbożnym nowościom wszystkich kacerzy).
Autor wyjaśnia w nim m.in. zasadę Quod ubíque, quod semper, quod ab ómnibus créditum est:
„W samym również Kościele katolickim na to najwięcej baczyć potrzeba, by trzymać się tego, co wszędzie, co zawsze, co przez wszystkichwierzono. To bowiem prawdziwie i właściwie jest katolickim, jak nazwa sama i sam rozum wskazuje, który wszystko prawie obejmuje powszechnie. A stanie się to, gdy będziemy się trzymali powszechności, starożytności i zgody. Trzymać się będziemy powszechności wówczas, jeśli tę jedną wiarę za prawdziwą uznajemy, którą cały po wszystkim świecie Kościół wyznaje; starożytności znowu, jeśli żadną miarą nie odstępujemy od tego rozumienia, o którym jawną jest rzeczą, iż się go trzymali święci przodkowie i ojcowie nasi; zgody zaś – jeśli w samej starożytności przestrzegamy zdań i rozumienia wszystkich lub prawie wszystkich kapłanów i nauczycieli kościelnych”.
Władysław Żeleński, uwertura koncertowa W Tatrach op. 27 Sinfonia Varsovia, dyr. Grzegorz Nowak
Zygmunt Noskowski, uwertura koncertowa Morskie Oko op. 19 b.w.
Sięgamy do bogactwa polskiej muzyki. Czas wakacyjny usposabia do wydobycia motywów zachwytu pięknem rodzimej przyrody, krajobrazu, przestrzeni, pogody i burzy, trwałości i przemijania. Artyzm muzyki wzbogacony przez obraz.
Musi iść, bo to język Kościoła Katolickiego i język polskiej kultury – od wieków. Wykorzenienie narodów katolickich i środowisk kościelnych z języka łacińskiego jest niepowetowaną stratą. Możliwość odrobienia karygodnych zaniedbań i uwolnienia się od kagańca ostracyzmu nałożonego na łacinę przez wrogów wiary katolickiej jest w naszym zasięgu. Mamy do dyspozycji między innymi elementarną pomoc w odzyskiwaniu znajomości języka łacińskiego – łaciny kościelnej. Jest to strona internetowa
Nie zaszkodzi wysłuchać! Kazanie do tych, którzy w czasach zamętu powszechnego, jakie wtargnęły w sam środek Kościoła, próbują przyznawać się do Tradycji.
Rzymski katolik wspiera kapłanów wiernychTradycji→. Wspieranie, o którym mowa ma na celu to, aby kapłani ci pozostali wierni Tradycji, żeby pozostali kapłanami wiernymi temu, czego Kościół Katolicki przez wieki nauczał i aby w ten sposób służyli zbawieniu dusz. Przywołanie niektórych wypowiedzi kapłanów oraz ich losów będzie – bardzo przecież fragmentarycznym – uzupełnieniem zdumiewającej luki w piśmiennictwie katolickim doby obecnej, zwłaszcza w języku polskim. Te sprawy powinny nas obchodzić, bo chodzi o Kościół Katolicki, o wiarę katolicką, o katolicki kult, o dobro naszych dusz, o świętość duchowieństwa. Można się spodziewać, że cytowane fragmenty nie będą bezużyteczne dla kapłanów, a wiernym świeckim pozwolą przynajmniej w minimalnym zakresie poznać dramat sumień kapłańskich, co może być pomocne w szukaniu wyważonych sposobów odnoszenia się do duchowieństwa idącego drogą wierności Tradycji. Sprawy poważne.
Wypowiedź jednego z kapłanów opublikowana w tłumaczeniu na język polski. Ks. Peter Carota pisze m.in.: „Napiszę więcej o stopniowym kryzysie, który przechodzi każdy prawdziwie katolicki kapłan, który odkrywa i zaczyna sprawować rzymski ryt obok nowego. Pragnę również wspomnieć o prześladowaniach, jakie my, kapłani, musimy znosić za głoszenie prawdy, ŻE MSZA ŁACIŃSKA ODDAJE WIĘKSZĄ CZEŚĆ I ZAPEWNIA WIĘKSZĄ OCHRONĘ BOGU JEZUSOWI UKRYTEMU W ŚWIĘTEJ EUCHARYSTII NIŻ NOWA MSZA. Co mamy czynić w tym kryzysie naszego katolickiego kapłaństwa? Modlimy się, uczymy i podejmujemy decyzje, które wymagają silnej wiary. Musimy poinformować naszych pasterzy i biskupów o tym, czego doświadcza nasze sumienie. Być może trzeba będzie zmienić parafię albo diecezję, w której będziemy mogli sprawować Mszę Świętą rzymskiego rytu (…). Nie chcemy opuszczać statku, choć pokusa jest ogromna. Pragniemy pozostać w kanonicznie zatwierdzonym Kościele. Musimy ufać, że Bóg się nami zaopiekuje, nawet jeśli będzie to oznaczać prześladowania ze strony biskupów, kapłanów czy wiernych. Wszystkich wspaniałych kapłanów, którzy przechodzą kryzys niech wspiera Bóg i Maryja. Módlmy się za siebie nawzajem i idźmy spokojnie naprzód. Prawda katolicka, którą odkryliśmy jest PRAWDĄ. Nie ma odwrotu. Bóg potrzebuje nas w swoim Kościele, abyśmy pomogli go zreformować, odnowić i żebyśmy przypomnieli wiernym o tych katolickich skarbach, które zostały niemal zatracone, ale które teraz wracają za cenę wielkich prześladowań i ostracyzmu. To wielka łaska być tradycyjnym katolikiem – w dodatku kapłanem – i pomagać Bogu w tym najbardziej dramatycznym momencie Jego Świętego Kościoła”.
Praktyka pięciu pierwszych sobót będzie znakiem naszej delikatnej miłości do Matki Bożej. Wynagradzajmy gorliwie za wszystkie zniewagi i bluźnierstwa przeciwko Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny.
Pięć pierwszych sobót odprawmy, biorąc udział wyłącznie w tradycyjnej Mszy Świętej w rycie rzymskim.
Z traktatu św. Grzegorza z Nyssy, biskupa, O doskonałości chrześcijańskiej:
„Trzy rzeczy określają i znamionują życie chrześcijanina: działanie, słowo, myślenie. Wśród nich pierwsze miejsce zajmuje myślenie. Na drugim miejscu jest słowo, które odsłania i wyraża myśl zaistniałą i ukształtowaną w duszy. Po myśleniu i mówieniu następuje działanie wprowadzające w czyn powstały w umyśle zamiar. Kiedy zatem pod wpływem różnych okoliczności działamy, myślimy albo mówimy, trzeba, aby każde nasze słowo, czyn i myśl były zgodne z tym wszystkim, co oznacza imię Chrystus, abyśmy nic takiego nie myśleli, mówili albo czynili, co mogłoby nas oddalić od tego tak bardzo wzniosłego wzoru (…). W moim więc przekonaniu doskonałość chrześcijańska polega na tym, abyśmy nosząc imię Chrystusa, wyrazili w naszych myślach, słowach i czynach wszystko, co imię to oznacza”.
A czy można sobie obejrzeć ten film? Nasza poetka pisała: „Czy to bajka, czy nie bajka, Myślcie sobie, jak tam chcecie…”. Film „Katolicy. Bajka”. Jeśli bajka, to jednak nie dla dzieci. Ten film zaszkodzić nam nie powinien. Porusza pewne wątki, które (choć pewne z nich mogą wydać się szokujące) mogą nas wzmocnić w zaszczytnym obowiązku katolika, jakim jest obrona katolickiej wiary oraz obrona najdoskonalszego aktu kultu, jakim jest Msza Święta Wszechczasów. Film można także odczytać jako przestrogę przed przejawami destrukcjiTradycji→. Porusza subtelny problem relacji między posłuszeństwem a powinnością obrony Tradycji, obrony katolickiej wiary. Film może kogoś obudzić do myślenia w kategoriach prawdy i dostrzeżenia, że i nie w bajce nie wszystko jest dzisiaj – najdelikatniej mówiąc – „w najlepszym porządku”… Pesymistyczne zakończenie można odczytać jako poważne przynaglenie do troski o wiarę. W każdym powołaniu trzeba się troszczyć o wytrwanie w wierze. „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi wierzyć, że Bóg jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają” (Hbr 11, 6). „Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 24, 13). Recenzja poniżej. „Czy to bajka, czy nie bajka, Myślcie sobie, jak tam chcecie”…
Recenzja zamieszczona w miesięczniku Zawsze wierni
Chcielibyśmy zwrócić uwagę czytelników na film „Katolicy” w reżyserii Jacka Golda. Zrealizowany w 1973 r., w dwa lata po wprowadzeniu przez papieża Pawła VI nowego rytu mszy, jest odbiciem tej najdramatyczniejszej w dziejach katolicyzmu epoki, która wzbudziła zainteresowanie nawet niekatolików. W filmie występują Trevor Howard, Martin Sheen, Cyril Cusack, Andrew Keir i Michael Gambon. Jednak gra aktorska jest tylko tłem dla skontrastowania przeciwstawnych postaw. Już pierwsze ujęcie wprowadza napięcie, które będzie towarzyszyć widzowi aż do końca. Na irlandzkim wybrzeżu zakonnicy z położonego na wyspie klasztoru odprawiają tradycyjną, trydencką Mszę św.. Widz odbiera scenę jak z czasów prześladowań Cromwella, kiedy katolicy irlandzcy zbierali się w ukrytych miejscach, nocą, na Świętą Liturgię. Przebywający w Rzymie przełożony zakonu, któremu podlega nieposłuszny klasztor, wysyła specjalnego wysłannika dla wprowadzenia posoborowych zmian. Przełożony wyszydza starą Mszę jakby to był przeżytek, nic już dla współczesności nie znaczący anachronizm. Wysłannik, ksiądz grany przez Martina Sheena, dla skontrastowania ze swymi zakonnymi adwersarzami jest ubrany po cywilnemu i wydaje się być człowiekiem całkowicie zeświecczonym. Jest zresztą brany przez ludność za dziennikarza, któremu nie należy pomagać. Kiedy zdeterminowany (nasuwa się tutaj analogia do współczesnych znanych nam modernistów) przy pomocy śmigłowca dotrze w końcu ze swymi poglądami do bogobojnych mnichów, będą to dwa przeciwstawne światy. Z jednej strony głęboka wiara i troska o zbawienie dusz poprzez udzielanie im sakramentalnej posługi, z drugiej natomiast służba, jak sam wysłannik przyznaje, ludzkości – łącznie z pełną akceptacją rewolucyjnej działalności w Ameryce Łacińskiej. I co najbardziej zdumiewające, nie wierzy on w rzeczywistą obecność Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, co jest jakby dyrektywą płynącą z samego Rzymu. Kluczową postacią w dramacie jest konserwatywny opat, już kilkakrotnie przeciwstawiający się zmianom prowincjała. Ale w decydującym momencie przyznaje, że już od pewnego czasu stracił wiarę (!) – i on właśnie przechodzi na stronę apostazji. Jest to bardzo symptomatyczny sojusz modernistów i tych co stracili wiarę. W ostatniej sekwencji opat zaczyna wyznawać protestancką definicję obecności Pana Jezusa przez sam fakt wspólnotowej modlitwy. Przy pomocy nakazu posłuszeństwa opat chce wprowadzić modernistyczne nowinki. Tego jednak w filmie już nie zobaczymy. Znając historię możemy się tylko domyślać, jaki los spotkał tę monastyczną wspólnotę, której końcem będzie zeświecczenie, utrata powołań i opuszczenie na zawsze klasztoru na wyspie. Mechanizm zniszczenia był wszędzie podobny. Posługując się zaprzeczeniem zasady posłuszeństwa, która jest tylko w służbie Prawdy, a nigdy odwrotnie, dokonano demontażu Tradycji w Kościele na Zachodzie, a od kilkunastu lat również i w Polsce. I pomyśleć, że gdyby nie „nieposłuszny” arcybiskup Marcel Lefebvre, odebrano by nam katolikom na zawsze prawdziwą Mszę św. (Zawsze Wierni, nr 26 (styczeń-luty 1999), s. 109-110).
Aktualizacja, 9.11.2021: To jest film. W ostatnich kilkudziesięciu latach, jako że w Kościele sytuacje się zmieniały, można było szczególniej zwracać uwagę na pewne aspekty filmowej fabuły. Oglądając dzisiaj, w Roku Pańskim 2021, pozwolić sobie można na konstatację: film może być odczytany jako przestroga przed ZDRADĄ ze strony tych, którzy uchodzili za obrońców Tradycji i katolickiej ortodoksji.
Rzymski katolik wspiera kapłanów wiernychTradycji→. Wspieranie, o którym mowa ma na celu to, aby kapłani ci pozostali wierni Tradycji, żeby pozostali kapłanami wiernymi temu, czego Kościół Katolicki przez wieki nauczał i aby w ten sposób służyli zbawieniu dusz. Przywołanie niektórych wypowiedzi kapłanów oraz ich losów będzie – bardzo przecież fragmentarycznym – uzupełnieniem zdumiewającej luki w piśmiennictwie katolickim doby obecnej, zwłaszcza w języku polskim. Te sprawy powinny nas obchodzić, bo chodzi o Kościół Katolicki, o wiarę katolicką, o katolicki kult, o dobro naszych dusz, o świętość duchowieństwa. Można się spodziewać, że cytowane fragmenty nie będą bezużyteczne dla kapłanów, a wiernym świeckim pozwolą przynajmniej w minimalnym zakresie poznać dramat sumień kapłańskich, co może być pomocne w szukaniu wyważonych sposobów odnoszenia się do duchowieństwa idącego drogą wierności Tradycji. Sprawy poważne.
(napisy polskie włączymy w dolnym rogu, klikając na czwartą ikonkę od prawej)
Ks. Gommar A. De Pauw (1918-2005)→mówi o istotnych dla rzymskokatolickiego kapłana kwestiach: o wierności wierze katolickiej, o wierności przyrzeczeniom kapłańskim złożonym wobec Kościoła Katolickiego, o wierności tradycyjnej Mszy Świętej. Słowa kapłana, który swoje długie kapłańskie życie poświęcił tej oto sprawie najświętszej.
Ignorancja zawiniona ma miejsce wtedy, kiedy mogłem poznać prawdę, a nie poznałem. Zwycięstwo diabła ma miejsce wtedy, kiedy z powodu ignorancji zawinionej przyjmuję fałsz za prawdę. „Dlatego jest konieczne, abyśmy z jak największą pilnością zwracali uwagę na to, cośmy słyszeli, abyśmy przypadkiem nie zeszli na bezdroża” (Hbr 2, 1).
Rzymski katolik wspiera kapłanów wiernychTradycji→. Wspieranie, o którym mowa ma na celu to, aby kapłani ci pozostali wierni Tradycji, żeby pozostali kapłanami wiernymi temu, czego Kościół Katolicki przez wieki nauczał i aby w ten sposób służyli zbawieniu dusz. Przywołanie niektórych wypowiedzi kapłanów oraz ich losów będzie – bardzo przecież fragmentarycznym – uzupełnieniem zdumiewającej luki w piśmiennictwie katolickim doby obecnej, zwłaszcza w języku polskim. Te sprawy powinny nas obchodzić, bo chodzi o Kościół Katolicki, o wiarę katolicką, o katolicki kult, o dobro naszych dusz, o świętość duchowieństwa. Można się spodziewać, że cytowane fragmenty nie będą bezużyteczne dla kapłanów, a wiernym świeckim pozwolą przynajmniej w minimalnym zakresie poznać dramat sumień kapłańskich, co może być pomocne w szukaniu wyważonych sposobów odnoszenia się do duchowieństwa idącego drogą wierności Tradycji. Sprawy poważne.
„Oto siedemnastu kapłanów, którzy stanęli po stronie «wiary na zawsze wiążącej sumienia katolików»: – kapłan, któremu biskup zalecił wizytę u psychologa, kiedy ten wyraził pragnienie powrotu do tradycyjnej katolickiej liturgii; – duchowny, któremu biskup powiedział, że «transsubstancjacja» [przeistoczenie] jest długim i trudnym słowem, którego dziś już się nie używa; – młody ksiądz relacjonujący, że tradycyjne nabożeństwa zostały zakazane przez władze jego seminarium; – ksiądz diecezjalny opowiadający, że jego młody biskup umarł ze zgryzoty z powodu zmian w Kościele po II Soborze Watykańskim; – kapłan, który upominał swoją służbę liturgiczną żartującą przy kredencji podczas Mszy, czym wywołał lawinę listów oskarżających go wobec biskupa; – seminarzysta z benedyktyńskiego seminarium, w którym przez całe lata celebrowane były nieważne Msze, ponieważ mnisi wypiekali hostie ze składników, które powodowały nieważność sakramentu; – ksiądz z New Jersey, który po publicznym skrytykowaniu niemoralnego kursu edukacji seksualnej został suspendowany przez swego biskupa i eksmitowany z probostwa. Dalej mamy prałata, który sprzeciwił się dekretowi biskupa zakazującemu celebracji Mszy trydenckiej, wyjaśniając, że żaden dokument watykański w sposób otwarty nie wyjął starej liturgii spod prawa. Kiedy biskup ów wystosował do Watykanu i nuncjatury apostolskiej zapytanie, czy stara Msza została zniesiona, otrzymywał albo wykrętne odpowiedzi, albo jedyną odpowiedzią było milczenie. To jasne, ponieważ Msza trydencka nigdy nie została zakazana, jak przyznał kard. Alfons Maria Stickler”.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.