Etykieta: kultura języka

Destrukcja niejedno ma imię

I ujawnia się kolejny aspekt zamętu powszechnego: coraz więcej osób deklarujących się jako katolicy, nie wie, jak zachować się wobec kapłana i jaki styl wypowiedzi nie przystoi wobec kapłana. Prostactwo, agresja i brak dobrego wychowania. Przyczyny…?
Sygnalizujemy tylko problem. Jest poważny. Powrócimy doń, jeśli Pan Bóg pozwoli, w refleksji nieco szerszej.

– – –
treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus

Poprawna pisownia personaliów

„Dobre słowa są plastrem miodu” (Prz 16, 24).

Jako rzymscy katolicy mamy motywację wybornie ewangeliczną. Wymogi miłości bliźniego realizujemy także przez słowo – wypowiadane i pisane. Św. Paweł nalega serdecznie: „Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” (Ef 4, 29). Kulturę języka rzymski katolik postrzega zatem w perspektywie zaszczytnych wymogów miłości bliźniego.
Wyrazem miłości bliźniego jest między innymi poprawna pisownia personaliów – imion i nazwisk, a także pseudonimów, nicków itp.. Chodzi o precyzję najwyższą. Nie zmieniamy, nie przestawiamy, nie pomijamy, nie dodajemy ani jednej litery. Zwracamy uwagę na polskie znaki. Precyzyjnie piszemy nazwiska obcojęzyczne.
Zdarza się, że niektóre osoby, aby wyrazić swoje negatywne nastawienie do danej osoby, celowo zniekształcają jej personalia – a to pominą jedną literę, a to dodadzą literę, a to przestawią litery, a to pominą polskie litery itp.. Proceder niegodny. Wyjątkowo perfidny sposób upokarzania osób. Nie do zaakceptowania.
Błędy mogą się zdarzyć przez roztargnienie, pośpiech lub przez nieprzywiązywanie wagi do tej kwestii. Należy tu trudnościom zaradzić i pisać poprawnie, przed wysłaniem lub publikacją sprawdzając swój zapis cudzych personaliów przynajmniej dwa razy – bez pośpiechu.
Dokładne pisanie personaliów to jeden z istotnych przejawów szacunku dla bliźniego. Niegrzecznie jest zniekształcać – w piśmie i mowie – cudze imiona i nazwiska.
Mówimy o wymogach wynikających z miłości bliźniego. Doceńmy te szlachetne reguły, bo i w nich wyraża się piękno języka i piękno odniesień międzyludzkich.
Mówimy o standardach, które przystoją rzymskiemu katolikowi.
„Dobre słowa są plastrem miodu” (Prz 16, 24)!

O pokrewnej tematyce czytajmy TUTAJ→

– – –
treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus

To też jest szczegół ewangeliczny

Zjawisko zastanawiające. Czy coraz częstsze? Ktoś popełnia jakąś niestosowność – w słowie (mówionym lub pisanym), czynie, zachowaniu – i słowo „przepraszam” nie pada. Słowo „przepraszam” nie pada.
Errare humanum est. Błądzić jest rzeczą ludzką. Ale… błędy należy naprawiać. Za niestosowności należy przeprosić. Słowo „przepraszam” paść może. Powinno.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus

Ortografia grzecznościowa

W piśmie: adresata zawsze tytułujemy Dużą Literą.


„Dobre słowa są plastrem miodu” (Prz 16, 24).

Nie dotykamy płaszczyzny zamiarów, intencji, przewin i roztargnień. Przytaczamy szlachetne wymogi kultury języka polskiego.

Jako rzymscy katolicy mamy motywację wybornie ewangeliczną. Wymogi miłości bliźniego realizujemy także przez słowo – wypowiadane i pisane. Św. Paweł nalega serdecznie: „Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” (Ef 4, 29). Kulturę języka rzymski katolik postrzega zatem w perspektywie zaszczytnych wymogów miłości bliźniego.

W języku polskim istnieje szlachetna reguła, która nakazuje tytułowanie adresata czy rozmówcy dużą literą. Warto od czasu do czasu przypomnieć sobie wymogi sztuki epistolograficznej. Piękno języka, piękno międzyludzkich odniesień wyrażanych słowem – treścią i formą, w korespondencji wszelakiej.
Istnieje zjawisko odchodzenia od wspomnianej reguły – w korespondencji, w internecie, w mailach, na forach, czatach, komunikatorach, smsach… I już jest powód do niepokoju, jeśli zwycięża wygoda, sprawność i szybkość przekazu nad wymogami stosownych form, będących wyrazem szacunku dla bliźniego.

Są języki obce, w których takiej reguły nie ma. Są takie języki, w których w pierwszej osobie liczby pojedynczej (ja sam) stosuje się dużą literę, a wszystkich innych tytułuje się małą literą. Przy odrobinie wrażliwości językowej stwierdzamy, że w języku polskim wyglądałoby to dość niepokornie…

Przypomnijmy zatem. W treści korespondencji, przy bezpośrednim zwracaniu się do adresata (nie tylko w sformułowaniu wstępnym, ale i w samej treści listu czy komunikatu), wyraża się wobec niego szacunek, za każdym razem tytułując go dużą literą oraz nie stosując skrótów, lecz posługując się całymi wyrazami.

Poprawne są zatem takie sformułowania: „Panie Profesorze”, „proszę Księdza”, „proszę Ojca”, „proszę Siostry”, „Szanowna Pani” itp..

Niegrzecznie jest pisać np.: „Jakie jest księdza zdanie”, „Co ks sądzi o”, „Chciałbym ks. zapytać” itp..
Jest także niegrzeczne tytułować adresata raz dużą a raz małą literą – ewidentny brak szacunku!

Ta sama reguła odnosi się do zaimków dzierżawczych i osobowych w drugiej osobie liczby pojedynczej i mnogiej (chociaż stosowanie zaimków osobowych w drugiej osobie liczbie pojedynczej i mnogiej – „Ty”, „Wy” – w ogólności nie wydaje się delikatną formą przy bezpośrednim zwracaniu się do konkretnych osób). Poprawne zatem i nie uchybiające grzeczności będą sformułowania: „ucieszył mnie Twój list”, „list Pański otrzymałem” itp..

Takie są wymogi ortografii grzecznościowej. Doceńmy te szlachetne reguły naszego ojczystego języka. W nich wyraża się piękno języka i piękno odniesień międzyludzkich.
Braki nadrabiajmy. Za popełnione niestosowności przepraszajmy. I piszmy poprawnie! Także w piśmie możemy i powinniśmy wyrażać szacunek dla naszych interlokutorów.

Mówimy o wysokich standardach, które przystoją rzymskiemu katolikowi.
„Dobre słowa są plastrem miodu” (Prz 16, 24)!

O pokrewnej tematyce czytajmy TUTAJ→


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus