Tag: Commonitorium

Rozumność niezaprzedana fałszowi

Właściwie w wielu wypadkach wystarczy poprawnie funkcjonujący rozum, aby dostrzec ewidentne niespójności pomiędzy tym, czego Kościół Katolicki przez wieki nauczał, a tym, co od pięćdziesięciu lat podaje się jako katolickie.


„W samym zaś znowu Kościele trzymać się trzeba silnie tego, w co wszędzie, w co zawsze, w co wszyscy wierzyli. To tylko bowiem jest prawdziwie i właściwie katolickie, jak to już wskazuje samo znaczenie tego wyrazu, odnoszące się we wszystkim do znaczenia powszechności. A stanie się to wtedy dopiero, gdy podążymy za powszechnością, starożytnością i jednomyślnością. Podążymy zaś za powszechnością, jeżeli za prawdziwą uznamy tylko tę wiarę, którą cały Kościół na ziemi wyznaje; za starożytnością, jeżeli ani na krok nie odstąpimy od tego pojmowania, które wyraźnie podzielali święci przodkowie i ojcowie nasi; za jednomyślnością zaś wtedy, jeżeli w obrębie tej starożytności za swoje uznamy określenia i poglądy wszystkich lub prawie wszystkich kapłanów i nauczycieli” (św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium).


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Cóż zatem czynić?

„Więc cóż może uczynić chrześcijanin-katolik, jeśli jakaś cząsteczka Kościoła oderwie się od wspólności powszechnej wiary? Nic innego, jeno przełoży zdrowie całego ciała nad członek zakażony i zepsuty. A jak ma postąpić, jeśliby jakaś nowa zaraza już nie cząstkę tylko, lecz cały naraz Kościół usiłowała zakazić? Wtedy całym sercem przylgnąć winien do starożytności; tej już chyba żadna nowość nie zdoła podstępnie podejść”.

Św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Reguła bezpieczna

„Prawdziwym i szczerym katolikiem jest ten, kto prawdę Bożą, kto Kościół, kto Ciało Chrystusa miłuje, kto nad Boską religię, kto nad wiarę katolicką niczego wyżej nie ceni, ani niczyjej powagi, ani miłości, ani geniuszu, ani wymowy, ani filozofii, lecz gardzi tym wszystkim, i niewzruszenie trwa przy wierze, a postanawia tego tylko się trzymać i w to wierzyć, czego się powszechnie z dawien dawna Kościół trzyma” (Św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium).


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Zakorzenienie źródłowe

Aby ustrzec się zamętu intelektualnego i duchowego, nie należy dawać posłuchu ostatnim usłyszanym czy wyczytanym opinijkom dyrygentów domorosłych.
Aby ustrzec się zamętu intelektualnego i duchowego, należy dawać posłuch odwiecznej pewnej doktrynie katolickiej, którą Urząd Nauczycielski Kościoła Katolickiego wiernie przez wieki przekazywał.

„Wobec tego prawdziwym i szczerym katolikiem jest ten, kto prawdę Bożą, kto Kościół, kto Ciało Chrystusa miłuje, kto nad Boską religię, kto nad wiarę katolicką niczego wyżej nie ceni, ani niczyjej powagi, ani miłości, ani geniuszu, ani wymowy, ani filozofii, lecz gardzi tym wszystkim, i niewzruszenie trwa przy wierze, a postanawia tego tylko się trzymać i w to wierzyć, czego się powszechnie z dawien dawna Kościół trzyma” (Św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium).


Biblioteka ‘58 otwarta całą dobę przez wszystkie dni tygodnia


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Reguły katolickie

„W samym zaś znowu Kościele trzymać się trzeba silnie tego, w co wszędzie, w co zawsze, w co wszyscy wierzyli. To tylko bowiem jest prawdziwie i właściwie katolickie, jak to już wskazuje samo znaczenie tego wyrazu, odnoszące się we wszystkim do znamienia powszechności. A stanie się to wtedy dopiero, gdy podążymy za powszechnością, starożytnością i jednomyślnością. Podążymy za powszechnością, jeśli za prawdziwą uznamy tylko tę wiarę, którą cały Kościół na ziemi wyznaje; za starożytnością, jeżeli ani na krok nie odstąpimy od tego pojmowania, które wyraźnie podzielali święci przodkowie i ojcowie nasi; za jednomyślnością zaś wtedy, jeżeli w obrębie tej starożytności za swoje uznamy określenia i poglądy wszystkich lub prawie wszystkich kapłanów i nauczycieli” (Św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium).

Nauczanie jest zobowiązujące, jeśli jest katolickie.
Jeśli nauczanie nie jest katolickie, nie jest zobowiązujące.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Reguła katolicka

W wierze katolickiej trzeba się mocno trzymać nie tego, co nowe,
lecz tego, co z pewnością katolickie.


„W samym zaś znowu Kościele trzymać się trzeba silnie tego, w co wszędzie, w co zawsze, w co wszyscy wierzyli. To tylko bowiem jest prawdziwie i właściwie katolickie, jak to już wskazuje samo znaczenie tego wyrazu, odnoszące się we wszystkim do znaczenia powszechności. A stanie się to wtedy dopiero, gdy podążymy za powszechnością, starożytnością i jednomyślnością. Podążymy zaś za powszechnością, jeżeli za prawdziwą uznamy tylko tę wiarę, którą cały Kościół na ziemi wyznaje; za starożytnością, jeżeli ani na krok nie odstąpimy od tego pojmowania, które wyraźnie podzielali święci przodkowie i ojcowie nasi; za jednomyślnością zaś wtedy, jeżeli w obrębie tej starożytności za swoje uznamy określenia i poglądy wszystkich lub prawie wszystkich kapłanów i nauczycieli” (św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium).


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Katolickie rudimenta niezawodne

„Więc cóż może uczynić chrześcijanin-katolik, jeśli jakaś cząsteczka Kościoła oderwie się od wspólności powszechnej wiary? Nic innego, jeno przełoży zdrowie całego ciała nad członek zakażony i zepsuty. A jak ma postąpić, jeśliby jakaś nowa zaraza już nie cząstkę tylko, lecz cały naraz Kościół usiłowała zakazić? Wtedy całym sercem przylgnąć winien do starożytności; tej już chyba żadna nowość nie zdoła podstępnie podejść” (św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium).

Herezje się nasilają i doktryny dwuznaczne. Niepokoje i wątpliwości, dotyczące prawowitości tych czy innych ludzi będących na urzędach w Kościele Katolickim, są faktem. Zakres tych niepokojów i wątpliwości zna Pan Bóg.
Ogólnie należy powiedzieć: niezależnie od obecnego stanu faktycznego wymiaru hierarchicznego Kościoła Katolickiego, nie pobłądzimy, jeśli będziemy trzymać się wiernie katolickiej doktryny, jakiej Kościół Katolicki przez wieki nieomylnie nauczał, jeśli będziemy trzymać się wiernie katolickiego kultu, jaki Kościół Katolicki przez wieki oddawał Panu Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu i jeśli będziemy trzymać się wiernie ewangelicznych wymogów moralnych, jakie Kościół Katolicki wiernie przez wieki przekazywał.


Ecclesia ibi est, ubi fides vera est (S. Hieronymus, Ecclesiae Doctor).
„Kościół jest tam, gdzie jest prawdziwa wiara” (św. Hieronim, Doktor Kościoła).


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Przy jakich autorytetach trwać?

Autorytet Apostołów bazuje na ich wierności całemu depozytowi wiary – w każdym detalu. Nie wystarczy, aby Apostoł głosił tylko niektóre detale depozytu wiary. Nie wystarczy, aby Apostoł głosił większość detali depozytu wiary. Odkształcenie depozytu wiary nawet w jednym detalu dyskwalifikuje Apostoła – nie jest wiarygodny. Herezja wyłącza z Kościoła.
Przestudiujmy dokładnie dzieło Commonitorum św. Wincentego z Lerynu. Nauczy nas, przy jakich autorytetach katolik trwać powinien.

– – –
treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus

W czasach apostazji powszechnej przypominamy reguły katolickie

qui autem conturbat vos, portabit iudicium, quicumque est ille.
„A na tym, który sieje między wami zamęt, zaciąży wyrok potępienia,
kimkolwiek by on był” (Ga 5, 10).

W Wyznaniu wiary św. Atanazego czytamy: Quicúmque vult salvus esse, ante omnia opus est ut téneat cathólicam fidem – „Ktokolwiek pragnie być zbawiony, przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary”*. Tylko wiara katolicka daje zbawienie duszy. Nie ma więc mowy o dawaniu posłuchu szerzycielom błędu, kimkolwiek by byli – potępiają się własnym sądem!
Św. Ignacy Antiocheński, męczennik, pisał pełen pasterskiej troski: „«Nie błądźcie», bracia moi. Ci, którzy rujnują rodziny, «królestwa Bożego nie odziedziczą». Jeśli więc ci, którzy tak czynili, postępując według ciała, już zostali ukarani śmiercią, o ileż bardziej powinien być ukarany ten, kto przewrotną nauką fałszowałby wiarę Bożą, za którą Jezus Chrystus został ukrzyżowany. Kto byłby splamiony takim przestępstwem, pójdzie w ogień nieugaszony, podobnie jak i ten, kto go słucha” (List do Efezjan). „Zaklinam was zatem nie ja, lecz miłość Jezusa Chrystusa, abyście przyjmowali wyłącznie pokarm chrześcijański, a powstrzymywali się od trującej rośliny, to jest herezji” (List do Trallan). „Kto przyjmuje obcą naukę, nie jest w zgodzie z męką Chrystusa” (List do Filadelfian).
Nawet jeżeli znajdziemy się na banicji ze struktur establishmentowych, które akceptują błąd, wtedy mając na uwadze absolutnie priorytetową sprawę zbawienia własnej duszy, pamiętajmy o bazowym stwierdzeniu św. Hieronima, doktora Kościoła: Ecclesia ibi est, ubi fides vera est – „Kościół jest tam, gdzie jest prawdziwa wiara”*.
Lepiej jest, będąc w mniejszości, zachować wiarę katolicką, dającą zbawienie duszy, niż będąc w większości, przyjąć judeo-protestancko-globalistyczne podróbki wiary, które nie prowadzą do zbawienia.
W czasach apostazji powszechnej niezawodne reguły-kryteria katolickości, wyartykułowane klarownie przez św. Wincentego z Lerynu, będą nam niezawodną pomocą:
„(…) W samym zaś znowu Kościele trzymać się trzeba silnie tego, w co wszędzie, w co zawsze, w co wszyscy wierzyli. To tylko bowiem jest prawdziwie i właściwie katolickie,* jak to już wskazuje samo znaczenie tego wyrazu, odnoszące się we wszystkim do znaczenia powszechności. A stanie się to wtedy dopiero, gdy podążymy za powszechnością, starożytnością i jednomyślnością. Podążymy zaś za powszechnością, jeżeli za prawdziwą uznamy tylko tę wiarę, którą cały Kościół na ziemi wyznaje; za starożytnością, jeżeli ani na krok nie odstąpimy od tego pojmowania, które wyraźnie podzielali święci przodkowie i ojcowie nasi; za jednomyślnością zaś wtedy, jeżeli w obrębie tej starożytności za swoje uznamy określenia i poglądy wszystkich lub prawie wszystkich kapłanów i nauczycieli.
Więc cóż może uczynić chrześcijanin-katolik, jeśli jakaś cząsteczka Kościoła oderwie się od wspólności powszechnej wiary? Nic innego, jeno przełoży zdrowie całego ciała nad członek zakażony i zepsuty. A jak ma postąpić, jeśliby jakaś nowa zaraza już nie cząstkę tylko, lecz cały naraz Kościół usiłowała zakazić? Wtedy całym sercem przylgnąć winien do starożytności;* tej już chyba żadna nowość nie zdoła podstępnie podejść” (św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium).
Bracia i Siostry, czeka nas wielka próba wiary. Nie możemy zawieść Chrystusa!

– – –
* – podkreśl. własne (x. J. B.).


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Ks. Jacek Bałemba, Kazanie, Dominica II Post Pascha ~ II. classis, 10.04.2016 (fragment)

(…) Zatrzymajmy się dzisiaj nieco przy tym istotnym przejawie troski pasterskiej, jakim jest mowa Chrystusa, słowa Chrystusa, głoszenie Bożej nauki, oraz przy kwestii słuchania Bożej nauki. Pan Jezus mówi: Moje owce „słuchać będą głosu mego” (J 10, 16).
Stałym elementem zbawczej misji i przejawem pasterskiej troski Chrystusa, jak to wynika z kart Ewangelii, jest głoszenie Słowa. Pan Jezus poleca także uczniom niezbywalne zadanie głoszenia, z którego żadną miarą nie mogą się dyspensować: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19-20).
Św. Paweł pisze: „Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1 Kor, 9, 16).
Głoszenie Słowa Bożego jest podstawą wiary. Pisze o tym św. Paweł w liście do Rzymian: „Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10, 17). Klasyczne: fides ex auditu!
Chodzi o żywe słowo głoszone i słowo spisane. Tak pisze Apostoł Narodów: „Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu” (2 Tes 2, 15).
Czytamy w Piśmie świętym:
„Chętnie słuchaj wszelkiego wykładu rzeczy Bożych,
a przysłowia rozumne niech nie ujdą twojej uwagi!” (Syr 6, 35).
„Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 12, 2).
W księdze Sentencji św. Izydora, biskupa, czytamy ważne pouczenia, które wskazują nam na cel lektury Bożych treści:
„Oczyszczamy się modlitwami, dokształcamy czytaniem; jedno i drugie jest dobre, jeśli można sobie na to pozwolić równocześnie; jeżeli nie, to lepiej modlić się, niż czytać.
Kto chce być zawsze z Bogiem, powinien często modlić się i czytać. Albowiem, kiedy modlimy się, rozmawiamy z samym Bogiem, kiedy natomiast czytamy, Bóg mówi z nami.
Wszelki postęp ma swój początek w czytaniu i rozważaniu. To, czego nie wiemy, poznajemy z lektury, to zaś, czego nauczyliśmy się, utrwalamy w pamięci przez rozważanie.
Czytanie ksiąg świętych przynosi podwójną korzyść: wyrabia zdolność umysłu do pojmowania oraz odwraca człowieka od marności światowych i prowadzi do umiłowania Boga”.
Pisze św. Atanazy w 1 Liście do Serapiona: „Pożyteczne jest poznawanie starożytnej tradycji, nauki i wiary Kościoła, którą Pan przekazał, Apostołowie głosili, Ojcowie zachowali. Na niej zbudowany jest Kościół, a jeśli ktoś oddala się od Kościoła, nie jest już ani też nie może nazywać się chrześcijaninem”.
Św. Jan Damasceński pisał: „Ty zaś, o wybrane zgromadzenie Kościoła, szlachetne grono o wypróbowanej wierności; wy, którzy szukacie pomocy u Boga i wśród których Bóg przebywa, przyjmijcie od nas nieskalaną naukę prawowiernej wiary; dzięki niej umacnia się Kościół, tak jak nam to zostało przekazane przez naszych Ojców”.
Bracia i siostry, czasy pomieszania powszechnego wtargnęły w sam środek Kościoła. Proces się nasila. W miejsce krystalicznej, spójnej, prawdziwej, niezmiennej, katolickiej doktryny wciska się nachalnie zmieniona i zmieniana doktryna – w zakresie dogmatycznym, liturgicznym, moralnym, duchowym, dyscyplinarnym. Błąd i grzech usiłują znaleźć pełne prawo obywatelstwa w Kościele. Podgrzewa się atmosferę i podkręca się tu i ówdzie oczekiwania na bliżej niesprecyzowane dalsze jeszcze zmiany, bo przecież rzekomo zmiana być musi…
W niejednym sercu rodzi się pytanie: Dlaczego Pan Bóg dopuszcza głoszenie błędu? Odpowiada na nie św. Wincenty z Lerynu w dziele Commonitorium: „Bo – rzecze – doświadcza was Pan Bóg wasz, aby jawne było, czy Go miłujecie czy nie, ze wszystkiego serca i ze wszystkiej duszy waszej”.
Rzymski katolik zatem pyta w czasach zamętu: „Cóż mamy czynić, bracia?” – Quid faciemus, viri fratres? (Dz 2, 37). Chodzi o podjęcie skutecznych środków zaradczych, aby wytrwać w prawdziwej wierze, to znaczy wierze katolickiej – jedynej prawdziwej i niezmiennej wierze, której Kościół przez wieki nieomylnie i niezmiennie nauczał i która – jedyna! – daje zbawienie duszy.
Jednym z praktycznych zadań strategicznych będzie tworzenie Bibliotek ′58!
Co to jest Biblioteka 58?
Chodzi o biblioteczki domowe i sąsiedzkie, w których poczesne miejsce zajmą:
* Możliwie wszystkie DOKUMENTY PAPIEŻY oraz SOBORÓW wydane do roku 1958, dostępne w języku polskim. Wśród nich znajdą się encykliki i bulle, ze szczególnym uwzględnieniem tych, które zawierają uroczyste ogłoszenia katolickich dogmatów.
* Katolickie KATECHIZMY (np. św. Alfonsa Marii Liguoriego, św. Piusa X, kard. Gasparriego).
* Dzieła apologetyczne wielkich świętych obrońców wiary (m.in. Commonitorium św. Wincentego z Lerynu).
* Dzieła doktorów Kościoła (m.in. św. Tomasza z Akwinu).
* Żywoty Świętych.
* Dzieła kanonizowanych mistyków (m.in. św. Jana od Krzyża, św. Teresy z Avila).
* Dzieła mistrzów życia duchowego (m.in. św. Alfonsa Liguori, św. Franciszka Salezego, św. Ignacego Loyoli).
* Katolickie modlitewniki i śpiewniki wydane do roku 1958.
Sięgamy zatem do niezgłębionego i przebogatego rezerwuaru Prawdy, jaki Kościół udostępniał przez wieki wszystkim ludziom, ludom i narodom – ku ich zbawieniu i świętości.
Biblioteka ′58. Jest to inicjatywa uczciwa, nieagresywna – z pewnością katolicka, pożyteczna i bezpieczna. A jako że czasy pomieszania powszechnego wtargnęły w sam środek Kościoła, jest to inicjatywa wysoce nagląca! Po wielekroć okaże się nam wielce pomocna do zachowania krystalicznego depozytu katolickiej wiary oraz uzdolni nas do identyfikowania współcześnie rozpowszechnianych błędów.
Rzymski katolik kształci się. Rzymski katolik używa rozumu. Rzymski katolik nie daje sobie wmówić, że rozpowszechniające się coraz nachalniej elementy doktryny sprzecznej z odwiecznym katolickim nauczaniem są z nim zgodne. Nie są! Ci, którzy mówią inaczej, okłamują całe rzesze katolików. Fałsz nachalnie zdobywa prawo obywatelstwa. To jest problem na skalę globalną. Uważajmy! Nalega z troską św. Paweł: „Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni” (2 Tes 2, 15)!
Wspomnijmy dzisiaj z wdzięcznością pasterzy wiernych – papieży, biskupów, kapłanów, którzy w ciągu historii Kościoła wiernie głosili Słowo Boże. Pisze św. Paweł: „Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę! Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki. Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom” (Hbr 13, 7-9).
Bracia i siostry, kwestia wierności precyzyjnie sformułowanej doktrynie nie jest sprawą marginalną!
Chodzi tu przecież o wierność Panu Bogu i objawionej przez Niego Prawdzie.
Chodzi o prawdomówność Pana Boga.
Chodzi o wierność Bożemu Objawieniu, zawartemu w Piśmie Świętym i Tradycji, którego Urząd Nauczycielski Kościoła przez całe wieki nieomylnie nauczał.
Chodzi o zdrowe i pewne źródła dla kształtowania zmysłu katolickiego – sensus catholicus – w umysłach i sercach katolików.
Chodzi o miłość do Pana Boga i do bliźnich. Wypiszmy to sobie złotymi zgłoskami w umyśle i w sercu: wierność Prawdzie i głoszenie Prawdy jest wyrazem miłości do Pana Boga i do bliźnich!
Chodzi w końcu o zbawienie dusz – salus animarum – najwyższe prawo Kościoła – suprema lex Ecclesiae! Aby nie było tak, jak przestrzegał Pan Jezus: „Jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną” (Mt 15, 14).
Zakładanie i cierpliwe kompletowanie Bibliotek ′58 będzie dla nas praktyczną pomocą w trudzie zachowania wiary katolickiej w czasach pomieszania powszechnego, jakie wtargnęły w sam środek Kościoła.
Zakładanie Bibliotek ′58 będzie dla nas praktyczną pomocą w zaszczytnym zadaniu doprowadzania do zbawienia dusz ludzkich, począwszy od swojej własnej.
Pan Jezus z troską – i nie hipotetycznie! – przestrzega: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7, 15-16).
Rzymski katolik kształci się chętnie. I czytamy! Przynajmniej jedną stronę dziennie. Codziennie. Minimum jedną stronę (…).


Całe kazanie AUDIO TUTAJ


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Dlaczego Pan Bóg dopuszcza głoszenie fałszywej nauki?

Herezje głosi się dzisiaj jawnie, powszechnie i bez konsekwencji. Nie jest to problem nowy. W dziele Commonitorium św. Wincentego z Lerynu – lektura obowiązkowa dla rzymskich katolików(!) – postawione jest pytanie, dlaczego Pan Bóg dopuszcza głoszenie herezji. I dana jest odpowiedź:

„A dlaczego, pytam, Bóg nie zabrania głosić tego, w co zabrania wierzyć? «Bo – rzecze – doświadcza was Pan Bóg wasz, aby jawne było, czy Go miłujecie czy nie, z całego serca i z całej duszy waszej»”.

Nie dajmy się wodzić za nos fałszywym doktrynom podającym się za katolickie. A miłość względem Boga wyrażajmy w wierności tej nauce, którą Pan Bóg rzeczywiście objawił, a Kościół Katolicki przez dwadzieścia wieków do wierzenia podawał.
Wykażmy się!


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Wiara katolicka – nominalnie czy de facto?

Qui crediderit, et baptizatus fuerit, salvus erit:
qui vero non crediderit, condemnabitur
.

„Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony;
a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 16).

Najpierw wyjaśnienie powyższych słów, właściwie oczywiste i może zbędne, ale, kto wie, może dzisiaj i konieczne. Pan Jezus mówiąc o wiecznych skutkach wiary i niewiary – zbawieniu i potępieniu – nie ma na myśli jakiejkolwiek wiary. Ma na myśli tę dokładnie wiarę, której On sam uczy i którą człowiek otrzymuje jako łaskę od Pana Boga w sakramencie chrztu. Chodzi o wiarę katolicką – jedyną prawdziwą wiarę, jedyną wiarę dającą zbawienie duszy. Jakakolwiek inna wiara nie daje zbawienia duszy, prowadzi do wiecznego potępienia. Zważmy najwyższą powagę kwestii, która dotyka samych trzewi życia człowieka i jego wiecznego losu: wiecznego zbawienia bądź wiecznego potępienia!
I teraz mamy taki problem, że głosząc odkształconą doktrynę wiary, od pięćdziesięciu lat przekonuje się nas, że to jest wiara katolicka. W niektórych punktach nie jest. A wystarczyłoby, żeby w jednym tylko punkcie nie była i już nie mielibyśmy do czynienia z wiarą katolicką. Ileż setek tysięcy ton papieru zmarnowano na udowadnianie, że nowe poglądy (przecież merytorycznie całkowicie obce dwutysiącletniemu nauczaniu Kościoła) są z nim zgodne. Gdyby były de facto zgodne, nie byłoby potrzeby podejmowania tak szeroko zakrojonej i nachalnej globalnej akcji perswazyjnej, która trwa do dzisiaj.
Żadna hermeneutyka nam nie ułatwia zadania, a z punktu widzenia teologii katolickiej jest narzędziem zbędnym. Spójność i niesprzeczność katolickiej doktryny wyjaśnia się bowiem sama przez się, przez odwołanie się do Objawienia Bożego, którego źródłami są 
Tradycja→ i Pismo Święte, rozumiane tak, jak je od wieków rozumiał Urząd Nauczycielski Kościoła. Jeśli, merytorycznie rzec ujmując, mamy do czynienia z niezaprzeczalnym faktem odkształcania prawowitej katolickiej doktryny wiary, należy uznać realność tegoż faktu.
Jeżeli zatem mówi się dzisiaj powszechnie o wierze i o wytrwaniu w wierze, to trzeba od razu pytać (i dać rzetelną odpowiedź!), czy używając tego terminu „wiara” ma się tutaj na myśli wiarę katolicką, jedyną prawdziwą wiarę – jedyną wiarę dającą zbawienie duszy, której Kościół nauczał niezmiennie przez dwa tysiące lat. Sam fakt powiedzenia „wiara katolicka” nie gwarantuje nam, że ma się tu na myśli wiarę katolicką de facto. Sam fakt użycia pewnego terminu nie przesądza jeszcze o jego zawartości merytorycznej.
Jeżeli mówi się dzisiaj powszechnie o wierze i o wytrwaniu w wierze, to trzeba od razu pytać (i dać rzetelną odpowiedź!), czy używając tego terminu „wiara” nie ma się na myśli odkształconej wersji wiary, wersji która nie prowadzi do zbawienia, prowadzi do wiecznego potępienia.
To, że pewne punkty doktryny podawane są jako doktryna katolicka, wcale jeszcze nie znaczy, że mamy do czynienia z doktryną katolicką de facto. Kryterium weryfikującym jest zgodność z Objawieniem Bożym, którego źródłami są Tradycja i Pismo Święte, rozumiane tak, jak je przez wieki rozumiał Kościół. Weryfikacja jest świętą powinnością Urzędu Nauczycielskiego Kościoła.
Rzymski katolik rozumie oczywistość tej oto nauki – wybornie katolickiej:

„W samym zaś znowu Kościele trzymać się trzeba silnie tego, w co wszędzie, w co zawsze, w co wszyscy wierzyli. To tylko bowiem jest prawdziwie i właściwie katolickie, jak to już wskazuje samo znaczenie tego wyrazu, odnoszące się we wszystkim do znaczenia powszechności. A stanie się to wtedy dopiero, gdy podążymy za powszechnością, starożytnością i jednomyślnością. Podążymy zaś za powszechnością, jeżeli za prawdziwą uznamy tylko tę wiarę, którą cały Kościół na ziemi wyznaje; za starożytnością, jeżeli ani na krok nie odstąpimy od tego pojmowania, które wyraźnie podzielali święci przodkowie i ojcowie nasi; za jednomyślnością zaś wtedy, jeżeli w obrębie tej starożytności za swoje uznamy określenia i poglądy wszystkich lub prawie wszystkich kapłanów i nauczycieli.
Więc cóż może uczynić chrześcijanin-katolik, jeśli jakaś cząsteczka Kościoła oderwie się od wspólności powszechnej wiary? Nic innego, jeno przełoży zdrowie całego ciała nad członek zakażony i zepsuty. A jak ma postąpić, jeśliby jakaś nowa zaraza już nie cząstkę tylko, lecz cały naraz Kościół usiłowała zakazić? Wtedy całym sercem przylgnąć winien do starożytności; tej już chyba żadna nowość nie zdoła podstępnie podejść” (św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium).

Św. Atanazy w swoim Wyznaniu wiary zawarł takie słowa:

Quicúmque vult salvus esse, ante omnia opus est ut téneat cathólicam fidem.
Quam nisi quisque íntegram inviolatámque serváverit, absque dubio in aetérnum períbit.
„Ktokolwiek pragnie być zbawiony, przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary.
Której jeśliby kto nie zachował całej i nienaruszonej, ten niewątpliwie zginie na wieki”.

„Uważajcie więc, jak słuchacie” (Łk 8, 18)!


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium

Jednym z fundamentalnych dzieł, które w czasach zamętu powszechnego, jakie wtargnęły w sam środek Kościoła, pomagają nam zachować katolicką niezmutowaną wiarę – jedyną prawdziwą wiarę dającą zbawienie duszy – jest dzieło św. Wincentego z Lerynu Commonitorium (Pamiętnik. Rozprawa pielgrzyma o starożytności i powszechności wiary katolickiej przeciw niezbożnym nowościom wszystkich kacerzy).

Autor wyjaśnia w nim m.in. zasadę
Quod ubique, quod semper, quod ab omnibus creditum est:

„W samym również Kościele katolickim na to najwięcej baczyć potrzeba, by trzymać się tego, co wszędzie, co zawsze, co przez wszystkich wierzono. To bowiem prawdziwie i właściwie jest katolickim, jak nazwa sama i sam rozum wskazuje, który wszystko prawie obejmuje powszechnie. A stanie się to, gdy będziemy się trzymali powszechności, starożytności i zgody. Trzymać się będziemy powszechności wówczas, jeśli tę jedną wiarę za prawdziwą uznajemy, którą cały po wszystkim świecie Kościół wyznaje; starożytności znowu, jeśli żadną miarą nie odstępujemy od tego rozumienia, o którym jawną jest rzeczą, iż się go trzymali święci przodkowie i ojcowie nasi; zgody zaś – jeśli w samej starożytności przestrzegamy zdań i rozumienia wszystkich lub prawie wszystkich kapłanów i nauczycieli kościelnych” (św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium).

Św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium.

Wyborne dzieło naszej Biblioteki ‘58→


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube