Tag: kazania

Ks. Jacek Bałemba, Kazanie o Różańcu (fragment), 25.09.2016

Różaniec

Różaniec, Różaniec, Różaniec (…).
I oto Kościół prowadzi nas dalej i dalej – kolejny już raz w naszym życiu – przez rok liturgiczny. Dzisiaj przypada XIX Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego.
Już jesień. A w najbliższym tygodniu rozpoczniemy październik – miesiąc różańcowy.
Różaniec, Różaniec, Różaniec.
Bracia i siostry, odkrycie skarbu Tradycji to w istocie odkrycie autentycznej wiary katolickiej, jedynej prawdziwej wiary, jedynej wiary dającej zbawienie duszy.
W miarę odkrywania skarbów Tradycji łaska Boża prowadzi nas stopniowo do porządkowania naszego życia w tym aspekcie i w tamtym, i w jeszcze innym. Jednym z aspektów istotnych naszego dojrzewania w wierności Tradycji jest poważne potraktowanie sprawy codziennej modlitwy i odkrycie drogocennego skarbu Różańca świętego.
Św. Alfons Liguori napisał: „Kto się modli, ten się zbawi; kto się nie modli, ten się potępi”.
Św. Paweł nalega: „Trwajcie gorliwie na modlitwie, czuwając na niej wśród dziękczynienia” (Kol 4, 2).
Pan Jezus zaprasza nas i zapewnia: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą” (Mt 7, 7-8).
I mówi Pan Jezus, nawołując nas do modlitwy ufnej i wytrwałej: „A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18, 7-8).
Różaniec, Różaniec, Różaniec.
Papież św. Pius V w wydanej 17 września 1569 roku konstytucji apostolskiej Consueverunt Romani Pontífices zaleca Różaniec jako szczególnie skuteczną modlitwę błagalną w czasie zagrożeń i utrapień, mając na myśli ówczesne rozdarcie chrześcijaństwa po wystąpieniu Marcina Lutra oraz narastające wtedy zagrożenie ze strony Turków, którzy nie ukrywali, że następnym ich celem po zdobyciu Konstantynopola było zdobycie Rzymu.
Pisze święty Papież: „Biskupi rzymscy oraz inni święci ojcowie, nasi poprzednicy, ilekroć trapiły ich wojny cielesne bądź duchowe, albo kiedy zagrażały im inne niebezpieczeństwa, mieli zwyczaj z tym większym pokojem i żarliwością służyć i oddawać się Bogu, aby tym łatwiej uniknąć zagrożeń i uzyskać bezpieczeństwo. Błagali o Bożą pomoc, swoimi prośbami i litaniami wzywali wstawiennictwa Świętych, i wraz z Dawidem wznosili oczy ku górom, mając niezachwianą nadzieję, że stamtąd przyjdzie im pomoc”.
Św. Pius V mówiąc o Różańcu wspomniał, że powtarzając „stosownie do liczby Psalmów Dawida sto pięćdziesiąt Pozdrowień Anielskich, z Modlitwą Pańską przy każdej dziesiątce, medytuje się, czci i rozmyśla o całym życiu Pana naszego Jezusa Chrystusa”. A papież Leon XIII w encyklice Octobri mense, wzmiankując aspekt medytacyjny modlitwy różańcowej, dodaje następnie: „Wśród tego odmawia się ustnie modlitwy, przekazane od samego Pana Jezusa, od Archanioła Gabriela i od Kościoła świętego, pełne chwalby i zbawiennych życzeń, które powtarzane na przemian w oznaczonym porządku, coraz to nowe przynoszą owoce pobożności”.
Intencje. Tak, przy modlitwie różańcowej możemy polecać Matce Bożej różne intencje. Różaniec możemy ofiarować Matce Bożej w różnych intencjach. W jakich?
Św. Paweł poleca: „Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władzę, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy”  (1 Tm 2, 1-4).
Tenże sam Apostoł poleca, aby modlić się we wszystkich sprawach dotyczących naszego życia. Pisze: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!” (Flp 4, 6).
Bracia i siostry, oprócz intencji własnych, prywatnych, rodzinnych i tych, które podejmujemy w naszym duszpasterstwie, miejmy na uwadze i módlmy się codziennie na Różańcu w następujących intencjach, które są szczególnie naglące w sytuacji, w jakiej znalazł się dzisiaj Kościół Katolicki:

– o nawrócenie grzeszników,
– o pokój na świecie,
– o odrodzenie katolickiej wiary,
– o odrodzenie katolickiego papiestwa,
– o przynajmniej jednego biskupa w Polsce, który sam regularnie odprawiałby tradycyjną Mszę Świętą i wziął obronę Tradycję katolicką,
– o powstanie w Polsce przynajmniej jednego tradycyjnego wyższego seminarium duchownego,
– o wzrost liczby kapłanów, którzy odprawiać będą tradycyjną Mszę Świętą,
– o wzrost liczby miejsc, w których odprawiana będzie tradycyjna Msza Święta.

To są intencje naglące – strategiczne! – konieczne do podjęcia. Codziennie.
Różaniec, Różaniec, Różaniec.
Mam swój własny, poświęcony przez kapłana Różaniec.
Noszę go – o ile możności – zawsze przy sobie. Przy sercu.
Mam często w ręku Różaniec.
Pewna pobożna dusza napisała: Gdy się bierze do ręki Różaniec, już łaski płyną.
Odmawiam Różaniec codziennie – przynajmniej jedną dziesiątkę. To minimum, bo przy odrobinie dobrej woli i mobilizacji, można więcej. Trzeba więcej!
Dusza maryjna lubi odmawiać Różaniec.
Odmawiajmy Różaniec prywatnie, w domu, przy figurach Matki Bożej, w rodzinie i w kościele.
Papież Leon XIII w encyklice Octobri mense pisze: „O jakże to piękny będzie widok i jak wielki pożytek, gdy w miastach, miasteczkach i wsiach, na lądzie i na morzu, na całej przestrzeni katolickiego świata, wiele setek tysięcy pobożnych w łącznej chwalbie i modlitwie, jednomyślnie i jednogłośnie o każdej godzinie będą Maryję zgodnie pozdrawiały; Maryję błagały, przez Maryję wszystkiego się spodziewały”.
Różaniec, Różaniec, Różaniec.
Bracia i siostry, w czasach jawnego rozbioru wiary katolickiej ukochajmy szczególnie modlitwę różańcową. Jeśli będziemy dobrze odmawiać Różaniec, Matka Boża doprowadzi nas do odrzucenia współcześnie szerzonych błędów i do życia w łasce uświęcającej. I w czasach zamętu powszechnego doprowadzi nas bezpiecznie do portu zbawienia. Jeśli będziemy dobrze odmawiać Różaniec, przysporzymy wiele dobra wielu duszom i przyczynimy się do odrodzenia wiary katolickiej.
Na zakończenie przypomnijmy powtórnie niezwykle ważne słowa Arcybiskupa wielce zasłużonego dla obrony katolickiej Tradycji w czasach powszechnego zamętu:

„Jest wiadome, że Tradycję znajdujemy u niemal 250 papieży, którzy poprzedzali papieża Jana XXIII i Drugi Sobór Watykański. To jasne, albo Kościół zawsze się mylił. W takiej sytuacji się znajdujemy! Trzeba jasno widzieć, trzeba pozostać silnym i być zdecydowanym, nie wolno się wahać! My chcemy być związani z Najświętszą Dziewicą Maryją w duchu prawdy i w duchu świętości, który jest duchem Kościoła, i nie chcemy go zmieniać, nie bacząc na władzę, która chciałaby nas doprowadzić do tego, abyśmy zmienili tego ducha. My to odrzucamy. Chcemy pozostać katoliccy, nie chcemy stać się liberałami ani modernistami, ani protestantami. Najświętsza Maryja Dziewica przyjdzie nam w tym z pomocą, ponieważ nienawidzi błędu. Ma Ona głęboko zakorzenioną nienawiść do grzechu. Ona nie może znieść błędu. Ona jest uosobieniem prawdomówności. Ona jest przeciwko wszelkim herezjom. Ona jest z natury również przeciwko wszystkiemu, co przeciwstawia się prawdzie, z natury! Ona jest przeciwko wszystkiemu, co przeczy świętości, przeciwko wszystkim grzechom, jakie tylko mogą istnieć, nawet przeciwko najdrobniejszym grzechom powszednim. Ponieważ pragnie zostać w świętości, pragnie pozostać w prawdzie. Prośmy Ją, aby również nam pomogła tak samo nienawidzić grzechu. Garrigou Lagrange nazywa Ją „Naszą Ukochaną Panią od Nienawiści”. Co on chce przez to powiedzieć? „Nasza Ukochana Pani od Nienawiści”, powiada on, ponieważ Nasza Ukochana Pani nienawidzi błędnej nauki i odczuwa nienawiść do grzechu. Leży to w Jej naturze, nie może znieść błędu. Nie może znieść grzechu, albowiem błąd i grzech są to dzieła szatana, pochodzą od diabła. On przyniósł je na świat! Dlatego Ona nienawidzi diabła. Wiecie, że została stworzona po to, aby podeptać głowę węża, aby zniszczyć szatana i jego plemię. Zjednoczmy się więc z Najświętszą Dziewicą Maryją, pozostańmy mocno z Nią związani, a Ona uchroni nas zarówno przed błędem, jak i przed grzechem, i zachowa nas w prawdzie i w świętości” (Abp Marcel Lefebvre, Kazania, Warszawa 1999, s. 258-259).

Różaniec, Różaniec, Różaniec.
Amen.

Nagranie kazania audio TUTAJ

– – –
treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus

Ks. Jacek Bałemba, Kazanie o upomnieniu braterskim (fragment)

Dominica XIV Post Pentecosten ~ II. classis, 28.08.2016
Gal 5:25-26; 6:1-10
Luc 7:11-16

Św. Paweł dzisiaj wzywa nas między innymi do praktykowania upomnienia braterskiego. Pisze: „Bracia, a gdyby komu przydarzył się jaki upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę. Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie. Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnicie prawo Chrystusowe” (Ga 6, 1-2).
Powiedzmy od razu, że upomnienie braterskie, mające na celu sprowadzenie błądzącego na właściwą drogę, jest wyrazem miłości do bliźniego.
Tak nas naucza nasza Matka – Kościół święty, katolicki:

Uczynki miłosierne względem duszy

  1. Grzeszących upominać.
  2. Nieumiejących pouczać.
  3. Wątpiącym dobrze radzić.

Przeciwieństwem jest  brak miłości bliźniego, który przejawia się między innymi w obojętności na losy bliźniego – Niech sobie robi, co chce!
I tutaj Kościół przychodzi nam z pomocą, precyzując kwestię i podając nam klarownie katalog grzechów cudzych.

Dziewięć grzechów cudzych

  1. Do grzechu radzić.
  2. Grzech nakazywać.
  3. Na grzech drugich zezwalać.
  4. Innych do grzechu pobudzać.
  5. Grzech drugich pochwalać.
  6. Na grzech drugich milczeć.
  7. Grzechu nie karać.
  8. Do grzechu drugim pomagać.
  9. Grzechu innych bronić.

Pan Bóg posyłał proroków, aby w Jego imieniu upominali naród wybrany – błądzący! W księdze Proroka Izajasza czytamy:

Clama fórtiter, ne cesses;
quasi tuba exalta vocem tuam
et annuntia pópulo meo scélera eorum
et dómui Iacob peccáta eorum.
„Krzycz na całe gardło, nie przestawaj!

Podnoś głos twój jak trąba!
Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa
i domowi Jakuba jego grzechy!” (Iz 58, 1).

A do proroka Ezechiela mówi Bóg: „Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela po to, byś słysząc z mych ust napomnienia przestrzegał ich w moim imieniu. Jeśli do występnego powiem: «Występny musi umrzeć» – a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi – to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie. Jeśli jednak ostrzegłeś występnego, by odstąpił od swojej drogi i zawrócił, on jednak nie odstępuje od swojej drogi, to on umrze z własnej winy, ty zaś ocaliłeś swoją duszę” (Ez 33, 7-9).
A św. Paweł pisze do Koryntian: „Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem!” (2 Kor 5, 20).
Jak widzimy w oczach Bożych upominanie jest obowiązkiem poważnym, rzutującym na wieczny los błądzącego i tego, który upomnieć powinien.

Św. Tomasz z Akwinu naucza:
– Czy jest jakiś rodzaj jałmużny, który byłby szczególnie ważny oraz wyjątkowo delikatnej natury?
– Tak, jest to upomnienie braterskie.

– Czym jest upomnienie braterskie?
– Upomnienie braterskie jest jałmużną duchową, która ma na celu uleczenie zła grzechu u tego, kto grzeszy.

– Czy ten rodzaj jałmużny jest aktem cnoty miłości?
– Tak, ten rodzaj jałmużny jest w pierwszym rzędzie aktem cnoty miłości, poprzez cnotę miłosierdzia, z pomocą roztropności, która powinna dostosować środki do celu tego upomnienia – ów cel jest o tyle wzniosły, o ile jest jednocześnie trudny w uzyskaniu i delikatny.

– Czy upomnienie braterskie wynika z przykazania?
– Tak, upomnienie braterskie wynika z przykazania i jest obowiązkiem, choć nie jako takie, gdyż staje się ono obowiązkiem w przypadku wystąpienia okoliczności, które pozwalałyby wyciągnąć naszego brata ze zła, które zagraża jego zbawieniu.
– Kto jest zobowiązany do udzielenia upomnienia braterskiego?
– Każdy człowiek, który jest ożywiany duchem miłości i w związku z tym nie może sobie samemu zarzucić tego, co uważa za złe u bliźniego, jest zobowiązany do upomnienia tego bliźniego, kimkolwiek by on był, nawet gdyby był jego przełożonym. Musi jednakże zadbać o zachowanie właściwego szacunku i mieć uzasadnioną nadzieję, że bliźni się poprawi. Gdy te warunki nie są spełnione, jest zwolniony z obowiązku i od upomnienia powinien się powstrzymać.

Tak uczy św. Tomasz z Akwinu o upomnieniu braterskim.

Bracia i siostry, św. Paweł pisze: Miłość „współweseli się z prawdą” – congaudet veritati (1 Kor 13, 6). Wskazywanie błędu i grzechu nie jest możliwością dowolną – optional.
Wskazywanie błędu i grzechu jest obowiązkiem.
Wskazywanie błędu i grzechu jest obowiązkiem pasterza, kapłana, ojca, matki, wychowawcy, katolika. Egoista nie upomina.
Wskazywanie błędu i grzechu jest obowiązkiem miłości i miłosierdzia. Wskazywanie błędu i grzechu jest przejawem odpowiedzialności i miłości pasterskiej. Wskazywanie błędu i grzechu odsłania prawdę i jest dla osoby upomnianej dobrym punktem wyjścia do korekty, poprawy, odwrócenia się od drogi niewłaściwej (ku wiecznemu potępieniu) i obrania drogi właściwej – ku wiecznemu zbawieniu.
O ileż mniej byłoby zła na świecie i w Kościele, gdyby upomnienie braterskie było zwyczajną codzienną praktyką katolików.
O ileż mniej byłoby ludzkich grzechów, gdyby upomnienie braterskie było zwyczajną codzienną praktyką katolików.
Czasem robimy błędne założenie, że to co dla nas, świadomych we wierze, jest oczywiste, jest oczywiste i dla innych. Różnie z tym bywa. W czasach powszechnego zamętu w kwestiach wiary i moralności, należy przyjąć do wiadomości, że stan wiedzy o tychże kwestiach dotyczących wiary i moralności jest bardzo zróżnicowany u różnych ludzi – także w Kościele. I może ten czy ów człowiek czegoś nie wiedzieć, nie być świadomym tych czy innych wymogów. W związku z tym, nie powinniśmy się nigdy dziwić czyjejś ignorancji, lecz jeśli zajdzie potrzeba, cierpliwie upomnieć, napomnieć, pouczyć.
Św. Grzegorz Wielki w „Regule pasterskiej” – Regula pastoralis wyjaśnia: „Słowa skarcenia są jakby kluczem, który odsłania winę, nierzadko nie znaną nawet temu, kto ją popełnił”.
Oczywiście, jak zawsze i wszędzie, tak i tutaj potrzebna jest cnota roztropności, w świetle której, w danych okolicznościach, rozpoznamy – co, kiedy, jak i komu powiedzieć.
Św. Paweł poleca: „Mowa wasza, zawsze miła, niech będzie zaprawiona solą, tak byście wiedzieli, jak należy każdemu odpowiadać” (Kol 4, 6).
Po co mamy upominać naszych bliźnich?
Cel najważniejszy jest ten: aby nie znieważali Pana Boga swoimi grzechami i aby, uwolniwszy się od grzechu, osiągnęli wieczne zbawienie. To jest najważniejsze.
Św. Jan Bosko pisał: „Nikt dla zaspokojenia własnych wygód nie zaniedba najściślejszego obowiązku czujności; nikt też dla próżnego względu ludzkiego nie powstrzyma się od upomnienia tego, kogo upomnieć należy. Jeżeli będzie panować prawdziwa miłość, nie będzie się szukało niczego innego, jak tylko chwały Bożej i zbawienia dusz” (List z Rzymu). Boża nauka!
Jak widzimy, kwestia upomnienia braterskiego dotyczy znacznie szerszego zasięgu zagadnień, aniżeli kwestia upomnienia tego, kto zawinił przeciw nam. Problem jest znacznie szerszy. Nie tylko wtedy, gdy ktoś przeciw nam zawini, ale wtedy, gdy grzeszy, gdy grzechami znieważa Pana Boga, należy upomnieć.
Bracia i siostry, odkrycie skarbu Tradycji to w istocie odkrycie autentycznej wiary katolickiej, jedynej prawdziwej wiary, jedynej wiary dającej zbawienie duszy.
W miarę odkrywania skarbów Tradycji, łaska Boża prowadzi nas stopniowo do porządkowania naszego życia w tym aspekcie i w tamtym, i w jeszcze innym. Jednym z aspektów istotnych naszego dojrzewania w wierności Tradycji jest kwestia naszych relacji z bliźnimi i troski o ich dobro duchowe. Gdybyśmy potrafili częściej, jasno i życzliwie, upomnieć naszych bliźnich, o wiele mniej byłoby w ich życiu grzechu, a więcej dobra.
Należy dążyć do tego, aby środowiska wierne Tradycji, czyli katolickie, charakteryzowały się starannością wzajemnych odniesień międzyludzkich i wzajemną troską o świętość.
Tak nas pięknie św. Paweł mobilizuje i przynagla: „Bracia (…). Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnicie prawo Chrystusowe” (Ga 6, 1-2).
Niech nas w tym trudzie codziennym wzajemnej troski o siebie i upomnienia braterskiego wspomaga łaska Boża. Amen.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Ks. Jacek Bałemba, Kazanie o ewangelicznym humanizmie (fragment)

Dominica XIV Post Pentecosten ~ II. classis
21.08.2016

         Św. Paweł dzisiaj przeciwstawia przeciwstawieniem wyrazistym życie według ciała życiu według ducha. Pisze:
„Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą.
Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa” (Ga 5, 19-23).
Trudno nie zauważyć, że te wymienione owoce ducha z jednej strony świadczą o tym, że dusza posiadająca te owoce pozostaje pod działaniem łaski, a z drugiej strony owoce te dotyczą odniesień do bliźnich. Tak, bo przecież to wobec bliźniego ujawniają się te właśnie owoce ducha: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.
Powiedzmy ogólnie, że ta kwestia naszych odniesień do bliźnich jest jedną z kluczowych, najważniejszych w życiu według wiary. Powiedział to nam sam Pan Jezus, którego zapytano, które przykazanie jest największe. Odpowiedź Pana Jezusa jest jasna: najważniejsze przykazanie to miłość Boga i bliźniego.
Ogólniejszym spostrzeżeniem będzie i to, jeśli powiemy, że patrząc na całe dzieje ludzkości, możemy zidentyfikować piękno człowieczeństwa cnotliwego, spełnionego przez miłość Boga i bliźniego. Ale możemy także w tychże dziejach ludzkości dostrzec wszelkie możliwe ludzkie mizerie, nieprawości, grzechy, wady, nałogi, nienawiść do Boga i do człowieka.
Stawiamy pytanie o miłość bliźniego w środowiskach chrześcijańskich, katolickich, odwołujących się do Tradycji.
W Liście do Tytusa czytamy: Apparuit benignitas et humanitas Salvatoris nostri (Tt 3, 4), co Biblia Tysiąclecia tłumaczy: „ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela naszego”. W przekładzie Wujkowym czytamy: „okazała się dobroć i ludzkość Zbawiciela naszego”.
Humánitas. Ludzkość. Mówimy czasem: to ludzki człowiek. Jest doskonałość Chrystusowego człowieczeństwa. Jest doskonałość człowieczeństwa Matki Bożej. I jest jakiś stopień doskonałości człowieczeństwa świętych.
Mówimy o humanizmie chrześcijańskim, którego jednym z wybitnych przedstawicieli jest św. Franciszek Salezy, łagodny biskup z Genewy. Biograf pisze:
„W 1602 r. został biskupem Genewy, ale miasto było ostoją kalwinizmu, więc siedzibę miał w Annecy. W czasie 20 lat sprawowania posługi wizytował parafie i klasztory, nauczał prawd wiary i udzielał sakramentów, wcielając w życie ideały Soboru Trydenckiego. W okresie zaciekłych polemik i sporów teologicznych starał się zjednywać przeciwników łagodnością, umiarem i uprzejmością” (Ks. J. Struś, Wartości humanistyczne w ascetyce św. Franciszka Salezego).
Humánitas – ludzkość, ludzka postawa, ludzkie podejście do człowieka. Nie chodzi tu o jakiekolwiek koncesje udzielane – sobie czy innym – na rzecz grzechu (proceder dzisiaj jawnie rozpowszechniany!). Chodzi o człowieczeństwo doskonałe – na wzór człowieczeństwa Chrystusowego.
Pisze jeden z badaczy duchowego piśmiennictwa św. Franciszka Salezego, przytaczając słowa świętego:
„Pobożność, której chce Franciszek Salezy, nie może być pobożnością smutną, pełną melancholii. Autor nasz, przeciwny takiej pobożności, potępia tych, którzy chcieliby kultywować rygorystyczny styl życia chrześcijańskiego. «O ci, kaznodzieje! Zakazują wam wszelkiej radości, wszelkiego uśmiechu, wszelkiej troski o dobra doczesne; chcą was widzieć codziennie w kościele, zawsze poszczących. O zdrajcy ludzkości; my mówimy inaczej: bądźcie radośni wszelką radością, byle nie radością grzechu»” (Kazanie na środę popielcową, 7 marca 1612).
Bracia i siostry, to temu świętemu zawdzięczamy powiedzenie: Więcej much złapie się na kroplę miodu, niż na beczkę octu. Łagodny biskup z Genewy daje takie nauki proste. Ewangeliczne! Niedalecy tu jesteśmy od tajemnicy chrystusowej łagodności i dobroci.
Św. Jan Bosko pewnemu przesadnie surowemu przełożonemu radził naoliwić drzwi. Przesadna surowość skrzypi. Woła o oliwę dobroci. Humánitas.
Autor Księgi Mądrości modli się:
„Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie
i rządzisz nami z wielką oględnością,
bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz.
Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem,
że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi”  (Mdr 12, 18-19).
W księdze Mądrości Syracha czytamy:
„Synu, w sposób łagodny prowadź swe sprawy,
a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował.
O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj,
a znajdziesz łaskę u Pana” (Syr 3, 17-18).
I jeszcze w tejże księdze:
„…za osobę dobrze wychowaną nie ma odpłaty” (Syr 26, 14).
Mówi dzisiaj do nas św. Paweł: „Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa” (Ga 5, 19-23).
Trudno nie zauważyć, że te wymienione owoce ducha z jednej strony świadczą o tym, że dusza posiadająca te owoce pozostaje pod działaniem łaski, a z drugiej strony owoce te dotyczą odniesień do bliźnich. Tak, bo przecież to wobec bliźniego ujawniają się te właśnie owoce ducha: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.
Bracia i siostry, odkrycie skarbu Tradycji to w istocie odkrycie autentycznej wiary katolickiej, jedynej prawdziwej wiary, jedynej wiary dającej zbawienie duszy.
W miarę odkrywania skarbów Tradycji, łaska Boża prowadzi nas stopniowo do porządkowania naszego życia – w tym aspekcie i w tamtym, i w jeszcze innym. Jednym z aspektów istotnych naszego dojrzewania w wierności Tradycji jest kwestia naszych relacji z bliźnimi, dobroci w codziennych kontaktach. Gdybyśmy potrafili częściej odezwać się do naszych bliźnich ludzkim słowem, o wiele więcej dobra moglibyśmy od nich uzyskać.
Powiedzmy jeszcze i to, że humánitas – ludzkość, ludzkie podejście do człowieka, bliźniego, tutaj i teraz – jest dobrym sprawdzianem, papierkiem lakmusowym, niezawodnie weryfikującym autentyzm naszego życia duchowego.
Należy dążyć do tego, aby środowiska wierne Tradycji czyli katolickie, charakteryzowały się starannością wzajemnych odniesień międzyludzkich, dobrym wychowaniem, wzajemnym szacunkiem, aby w nich był uszanowany każdy kapłan i każda osoba, która przybywa.
Tych reguł szacunku i dobrego wychowania uczmy także od małości dzieci i młodzież.
W ubiegłą niedzielę mówiliśmy o cnocie wdzięczności – nieodzownej! – wobec Boga i ludzi. A dzisiaj w świetle nauczania św. Pawła o owocach ducha, dopowiedzmy już sobie o szczegółach naszego życia codziennego, zwłaszcza o naszych odniesieniach codziennych do ludzi, bliźnich naszych – czy układamy je w duchu ewangelicznej humánitas? I co powinniśmy uczynić, aby naszego codzienne odniesienia do bliźnich udoskonalać, cierpliwie i konsekwentnie?
Tak nas pięknie św. Paweł mobilizuje i przynagla: „[Bracia]. W czynieniu dobrze nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy. A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze” (Ga 6, 9-10).
Niech nas w tym trudzie codziennym realizacji dobra wspomaga łaska Boża. Amen.

– – –
treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus

Ks. Jacek Bałemba, Kazanie o życiu w stanie łaski uświęcającej (fragment), 10.07.2016

2016.07.10, Dominica VIII Post Pentecosten ~ II. classis
Rom 8:12-17
Luc 16:1-9

         (…) I oto Kościół prowadzi nas dalej i dalej – kolejny już raz w naszym życiu – przez rok liturgiczny. Dzisiaj przypada VIII Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego.
Słowo Pisma Świętego odczytywane dzisiaj jest wezwaniem do walki duchowej, do odrzucenia grzechu i do życia w łasce. Pisze św. Paweł:
„Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała – będziecie żyli” (Rz 8, 12-13).
Czas wakacji i urlopów nie zwalnia nas z obowiązku troski o duszę. Pan Jezus mówi: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16, 26).
Nasze życie to tysiące trosk. A tutaj Pan Jezus mówi o najważniejszej: trosce o duszę, trosce o zbawienie duszy. Jedna rzecz jest konieczna: zbawić duszę swoją.
Wyrazem naszej troski o własną duszę jest życie w stanie łaski uświęcającej. Łaskę uświęcającą daje Pan Bóg, ale jej zachowanie zależy od naszej troski codziennej. Katechizm wśród głównych prawd wiary podaje: Dusza ludzka jest nieśmiertelna. Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna.
Bracia i siostry, w każdym stanie i w każdym powołaniu ta sprawa jest absolutnie podstawowa: żyć w stanie łaski uświęcającej. O to musi się starać każdy mąż i ojciec, i żona, i matka, i kapłan, i biskup, i człowiek młody, i wiekowy, i dziecko. Bez łaski uświęcającej nasze życie jest wciąż podtrute grzechem a gdybyśmy w tym stanie umarli, czeka nas wieczne potępienie. Tak uczy nas Kościół. Papież Innocenty IV w Liście do kardynała-legata na Cyprze (1254) pisze: „Jeśli zaś ktoś bez pokuty umiera w grzechu śmiertelnym, to bez wątpienia cierpi na zawsze męki ognia wieczystego piekła”.
Papież św. Pius X w swoim Katechizmie naucza: „Na czym polega nieszczęście potępionych? Nieszczęście potępionych polega na wiecznym pozbawieniu widzenia Boga i na wiecznej męce w piekle”.
Bracia i siostry, idziemy wieczorem spać, ale nie możemy mieć żadnej pewności, że jeszcze rano obudzimy się żywi na tej ziemi. Śmierci nagłe bywają, w przeróżnych okolicznościach. Umiera człowiek; i zawsze pytamy: czy jego dusza była gotowa?
Pierwszą naszą troską powinna być ta: żyć w stanie łaski uświęcającej. Być człowiekiem czystego serca.
Aby dobrze wypełnić obowiązki męża i ojca, trzeba żyć w stanie łaski uświęcającej.
Aby dobrze wypełnić obowiązki żony i matki, trzeba żyć w stanie łaski uświęcającej.
Aby dobrze wypełnić obowiązki kapłana i biskupa, trzeba żyć w stanie łaski uświęcającej.
Aby dobrze wypełnić obowiązki wieku młodzieńczego i mieć dzieciństwo radosne, trzeba żyć w stanie łaski uświęcającej.
Aby rodzina mogła żyć w miłości i  zgodzie, wszyscy jej członkowie powinni żyć w stanie łaski uświęcającej.
Kierowca wyrusza w podróż. Wsiada do samochodu z sercem czystym.
Lekarz idzie do pacjentów. Idzie z sercem czystym.
Nauczyciel idzie na lekcję. Idzie z sercem czystym.
W zdrowiu – pierwsza, najważniejsza sprawa jest ta: być w stanie łaski uświęcającej.
W chorobie – pierwsza, najważniejsza sprawa jest ta: być w stanie łaski uświęcającej.
W czasie pokoju – pierwsza, najważniejsza sprawa jest ta: być w stanie łaski uświęcającej.
I w czasie wojny – pierwsza, najważniejsza sprawa jest ta: być w stanie łaski uświęcającej.
Bracia i siostry, trzeba zakochać się łasce uświęcającej!
Pierwszą naszą troską powinna być ta: żyć w stanie łaski uświęcającej. Być człowiekiem czystego serca.
Św. Paweł pisze: „A przeto, umiłowani moi, skoro zawsze byliście posłuszni, zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem” (Flp 2, 12).
Pan Jezus mówi: Beati mundo corde, quoniam ipsi Deum videbunt. – „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5, 8).
Św. Paweł przestrzega przed gadatliwymi szerzycielami fałszu i wskazuje na konieczność zachowania miłości płynącej z czystego serca. Pisze w 1. Liście do Tymoteusza: „Jak prosiłem cię, byś pozostał w Efezie, kiedy wybierałem się do Macedonii, tak proszę teraz, abyś nakazał niektórym zaprzestać głoszenia niewłaściwej nauki, a także zajmowania się baśniami i genealogiami bez końca. Służą one raczej dalszym dociekaniom niż planowi Bożemu zgodnie z wiarą. Celem zaś nakazu jest miłość, płynąca z czystego serca, dobrego sumienia i wiary nieobłudnej” (1 Tm 1, 3-5).
Sam św. Paweł mógł o sobie powiedzieć, że postępował według sumienia oświeconego wiarą. Pisał w 2. Liście do Koryntian: „Chlubą bowiem jest dla nas świadectwo naszego sumienia, bo w prostocie serca i szczerości wobec Boga, a nie według mądrości doczesnej, lecz według łaski Bożej postępowaliśmy na świecie, szczególnie względem was” (2 Kor 1, 12).
A w 2. Liście do Tymoteusza pisze: „Dziękuję Bogu, któremu służę jak moi przodkowie z czystym sumieniem” (2 Tm 1, 3).
I w Liście do Hebrajczyków: „Módlcie się za nas, jesteśmy bowiem przekonani, że mamy czyste sumienie, starając się we wszystkim dobrze postępować” (Hbr 13, 18).
Pierwszy prawowity papież, św. Piotr, z troską nalega: „A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie czyste sumienie” (1 P 3, 16).
Troska o czyste sumienie.
A jeśli upadniemy? Zawsze powstać można. Należy.
Zawsze powstać można. Należy!
Źródłem naszej nadziei na powstanie z grzechu jest Najdroższa Krew naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa – ta sama, która została przelana na Krzyżu dla naszego zbawienia; ta sama, którą podczas każdej Mszy Świętej kapłan, w kielichu, ofiaruje Ojcu Niebieskiemu dla zbawienia wielu.
Czytamy w Liście do Hebrajczyków: „Krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu” (Hbr 9, 14).
Gdzie dusza nasza może przyjąć zbawienną, oczyszczającą moc Przenajdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa? W Sakramencie Pokuty.
Sakrament Pokuty. „A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane»” (J 20, 21-23).
Podziękujmy dzisiaj Panu Bogu za dar Sakramentu Pokuty i za odpuszczenie grzechów, które stało się po wielekroć naszym udziałem.
Bracia i siostry, oczywiście człowiek musi zapragnąć przyjęcia łaski zbawienia, człowiek musi zapragnąć oczyszczenia sumienia, człowiek musi się zachować aktywnie, to znaczy musi przyjść, paść na kolana przed Chrystusem i szczerze, z żalem, wyznać swoje grzechy. Miłosierdzie Boże jest przestronne i wielkoduszne. Nawet z najgorszych grzechów Pan Bóg nas wyprowadzi, ale stanie się to wtedy, gdy dobrze się wyspowiadamy, gdy szczerze żałujemy i podejmiemy decyzję zerwania z grzechem i wytrwania  w dobrym.
Św. Paweł z autorytetem Apostoła pisze do Koryntian, którzy szczerze nawrócili się ze swoich ciężkich grzechów: „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą,  ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego. A takimi byli niektórzy z was. Lecz zostaliście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez Ducha Boga naszego” (1 Kor 6, 9-11).
Troska o czyste sumienie.
A jeśli upadniemy? Zawsze powstać można. Należy.
Grzech zatruwa. Łaska oczyszcza. O. Stefano Manelli przytacza epizod z życia św. Józefa Cafasso:
„Ten świątobliwy kapłan pewnego razu, wczesnym rankiem, spotkał zgarbioną staruszkę wolnym krokiem przemierzającą ulice Turynu i przesuwającą w ręku paciorki Różańca.
– Tak wcześnie na nogach, dobra kobieto? – zagadnął święty.
– Czcigodny księże, trzeba posprzątać ulice…
– Sprzątać ulice… co to znaczy?
– Widzi ksiądz, ten nocy był karnawał i popełniono mnóstwo grzechów. Ja teraz przechodzę, odmawiając zdrowaśki, żeby przywróciły świeże powietrze miejscom zakażonym grzechem” (O. S. M. Manelli, Miesiąc Maryi).
Grzech zatruwa. Łaska oczyszcza.
Bracia i Siostry, Pan Jezus jest Dobrym Pasterzem. On przelał za nas Swoją Krew. I mówi do nas: „Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości” (J 10, 10). „W niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia” (Łk 15, 7).
Chrystus Pan, Dobry Pasterz, z troską szuka owiec zagubionych.
Chrystus Pan, Dobry Pasterz, pragnie, abyśmy tu, na ziemi, przeżywali nasze życie z sercem czystym, świętym.
Chrystus Pan, Dobry Pasterz, pragnie abyśmy w chwili śmierci z sercem czystym przeszli do życia zbawionych, do Nieba.
Nie zlekceważmy tej sprawy podstawowej, najważniejszej sprawy ze wszystkich najważniejszych spraw życia: troski o duszę, troski o życie w łasce uświęcającej. I innym do tego dopomagajmy – dobrym przykładem, upomnieniem i modlitwą.
Starajmy się usilnie o to, aby stan łaski uświęcającej był naszym stanem codziennym, zwyczajnym, permanentnym.
Bracia i siostry, oto codzienny program wierności, codzienna, często ukryta i żmudna, praca nad sobą – konkretyzująca się w trosce o zachowanie czystego serca.
Oto codzienny program wierności, codzienna, często ukryta i żmudna, praca nad sobą – konkretyzująca się w życiu w stanie łaski uświęcającej.
W tej codziennej trosce o świętość naszej duszy wyraża się surowość i niezwykłe piękno wiary katolickiej. Piękne i słuszne jest spełniać surowe wymogi Ewangelii. Dobrze to dla człowieka tak żyć! A wtedy perspektywa zbawienia wiecznego – pewna.
Niech nam te kilka myśli będzie inspiracją do codziennego trudu wierności. W codziennym trudzie zachowania serca czystego niech nas wspomaga łaska naszego Pana Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie chwała i cześć teraz na wieki wieków.
Amen.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Ks. Jacek Bałemba, Kazanie, S. Georgii Martyris ~ I. classis, 24.04.2016 (fragment)

(…) Bracia i siostry. Jest takie starożytne powiedzenie Historia magistra vitae – Historia jest nauczycielką życia. Moglibyśmy jednak bardzo wyraźnie powiedzieć: Historia sanctorum magistra vitae – Historia świętych jest nauczycielką życia. I moglibyśmy bardzo wyraźnie powiedzieć: Historia mártyrum magistra vitae – Historia męczenników jest nauczycielką życia.
Zwróćmy uwagę dzisiaj na ten jeden aspekt: wierność męczenników, zachowanie nieskażonego depozytu wiary – aż do końca. Męczennicy zdali egzamin z wiary. Nie zaparli się wiary, wytrwali do końca. Nie zapalili żadnego kadzidełka ani żadnej świecy w innych religiach. Nie złożyli zdradzieckiego pocałunku na pogańskich pismach. Nie chodzili i nie podróżowali do pogańskich miejsc kultu. Nie modlili się razem z poganami. Nie złożyli żadnej, nawet najmniejszej, ofiary bożkom.
Męczennicy zasłużyli na pochwałę samego Pana Jezusa: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32).  „I będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mojego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mk 13, 13).
Męczennicy mogą do siebie odnieść słowa św. Pawła, Apostoła Narodów, który również śmiercią męczeńską przypieczętował swoją wierność Ewangelii:
„Albowiem krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego” (2 Tm 4, 6-8).
„…wiem, komu uwierzyłem, i pewien jestem, że mocen jest ustrzec mój depozyt aż do owego dnia” (2 Tm 1, 12).
Tę kwestię zachowania nieskażonego depozytu wiary św. Paweł poleca najwyższej staranności św. Tymoteusza, młodego biskupa:
„O, Tymoteuszu, strzeż depozytu [wiary] unikając światowej czczej gadaniny i przeciwstawnych twierdzeń rzekomej wiedzy, jaką obiecując niektórzy odpadli od wiary” (1 Tm 6, 20-21).
„Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka” (2 Tm 1, 14).
Stawanie w obronie całego, nieuszczuplonego i niezdeformowanego depozytu wiary – depositum fidei – jest w istocie stawaniem w obronie Pana Boga, Jego autorytetu, Jego prawdomówności i wiarygodności. Czyż to wydaje się nam sprawą błahą?
Apostoł Narodów pisze z autorytetem do Galatów, którzy byli bliscy pokusy zdrady depozytu wiary:
„Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (Ga 1, 6-9).
Katolicka oczywistość. Przez dwa tysiące lat Kościół wiernie przekazywał nieskażony, objawiony przez Boga depozyt wiary – depositum fidei. Przez dwa tysiące lat Kościół cieszył się mnogością świętych męczenników, wyznawców, doktorów Kościoła, wielkich nauczycieli wiary, wielkich obrońców wiary, wielkich i świętych pasterzy – papieży, biskupów i kapłanów – a także dziewic i wielu innych świętych. Ci Święci wierzyli w Boga, wierzyli Bogu, wierzyli w nieskażony depozyt wiary – depositum fidei. Św. Teresa z Avili, jak sama pisze, była gotowa umrzeć za każdy artykuł wiary (Księga życia 25, 12).
Co się więc stało w ostatnich kilkudziesięciu latach, że temat wierności nieskażonemu, objawionemu przez Boga, depozytowi wiary – depositum fidei – w wielu środowiskach jest skrzętnie pomijany?
Co się więc stało w ostatnich kilkudziesięciu latach, że temat wierności nieskażonemu, objawionemu przez Boga, depozytowi wiary – depositum fidei – w wielu środowiskach powoduje zażenowanie i poczucie, że mowa tu o nieistotnych starociach i o nieżyciowej teorii, którą w niejednym punkcie czym prędzej należy zmodyfikować?
Co się więc stało w ostatnich kilkudziesięciu latach, że temat wierności nieskażonemu, objawionemu przez Boga, depozytowi wiary – depositum fidei – w wielu środowiskach powoduje zdenerwowanie, a niekiedy agresję i wściekłość, i naglące pragnienie uciszania tych, którzy ośmielają się poruszać tę kwestię?
Co się więc stało w ostatnich kilkudziesięciu latach, że temat wierności nieskażonemu, objawionemu przez Boga, depozytowi wiary – depositum fidei – w wielu środowiskach powoduje podnoszenie zarzutów o fundamentalizm i o tendencje sekciarskie?
Co się więc stało w ostatnich kilkudziesięciu latach, że temat wierności nieskażonemu, objawionemu przez Boga, depozytowi wiary – depositum fidei – w wielu środowiskach jest pomijany kosztem zafascynowania nowymi ideami?
Można odciąć nożyczkami dwa tysiące lat historii Kościoła, tylko wtedy nie jest się już katolikiem.

Można odciąć nożyczkami dwa tysiące lat nauczania przez Kościół pewnej, Bożej doktryny – depozytu wiary – tylko wtedy nie jest się już katolikiem.
Można odciąć nożyczkami kwestię wierności nienaruszalnemu depozytowi wiary – depositum fidei – tylko wtedy nie jest się już katolikiem.
Można odciąć nożyczkami Tradycję – rozumianą tak, jak ją przez wieki rozumiał Kościół – tylko wtedy nie jest się już katolikiem.
Katolicka oczywistość. Przez dwa tysiące lat Kościół wiernie przekazywał nieskażony, objawiony przez Boga, depozyt wiary – depositum fidei – zawarty w Piśmie Świętym i Tradycji.
Aktualne pozostają słowa św. Pawła: „Co usłyszałeś ode mnie za pośrednictwem wielu świadków, przekaż zasługującym na wiarę ludziom, którzy też będą zdolni nauczać i innych” (2 Tm 2, 2).
Czasy pomieszania powszechnego. Nagląco potrzebujemy krystalicznej prawdy: objawionego przez Boga nieskażonego depozytu wiary – depositum fidei.
Przez dwa tysiące lat rzesze świętych zdały egzamin z wierności nieskażonemu depozytowi wiary – depositum fidei.
Przez dwa tysiące lat rzesze męczenników zdały egzamin z wierności nieskażonemu depozytowi wiary – depositum fidei.
A z czego zdaje egzamin nasze pokolenie?
W praktyce mogą zdarzyć się sytuacje różne i poważne, związane ze zdradą nieskazitelnego depozytu wiary. W Konstytucji Cum ex apostolatus z 15 lutego 1559 r. papież Paweł IV pisał:
„Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest do tego stopnia poważna i niebezpieczna, iż w razie odstępstwa od wiary można się sprzeciwić nawet papieżowi, który pełni władzę Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa na ziemi, a nad narodami i królestwami posiada pełnię mocy i wszystko podpada pod jego osąd, on sam zaś na tym świecie przez nikogo nie może być osądzony. Pamiętamy ponadto, że gdy zagrożenie jest poważniejsze, to należy mu się pełniej i usilniej sprzeciwić, aby fałszywi prorocy, albo tacy, którzy posiadają również władzę świecką nie mogli zgubnie usidlić prostych dusz, a niezliczonych ludów poddanych ich trosce duchowej bądź władzy doczesnej iżby nie mogli wraz z sobą zwieść ku zatracie i potępieniu, aby nigdy nie dała się ujrzeć ohyda spustoszenia na miejscu świętym, o której jest mowa od Daniela proroka. Chcemy więc wypełnić nasz pasterski obowiązek i wyłapać (o ile z Bożą pomocą będziemy mogli) lisy rujnujące winnicę Pańską, a wilki powstrzymać poza owczarnią, abyśmy się nie okazali niemymi psami, które nie szczekają, abyśmy nie zginęli wraz ze złymi gospodarzami i nie byli porównani do najemników”.
Pius X, święty papież, odnosząc się do treści, które wykoślawiają nieomylną doktrynę katolicką i deformują nienaruszony depozyt wiary, co jest produktem modernistów, pisze w encyklice Pascendi Dominici gregis: „(…) są one nie mniej zgubne, niż druki pornograficzne, a nawet może gorsze od tych ostatnich, gdyż zatruwają życie chrześcijańskie u źródła”.
Historia Kościoła jest pełna napięć. I można ją postrzegać między innymi jako nieustanną walkę o dochowanie wierności katolickiemu depozytowi wiary wobec różnych heretyckich, modernizujących i „ulepszających” nurtów. Co innego jest naukę Bożą coraz lepiej poznawać i precyzować ją (choćby w definicjach dogmatycznych), a co innego jest naukę Bożą zmieniać, wykoślawiać, odkształcać.
Na czym polega wierność wierze katolickiej, trzeba pytać świętych męczenników, a nie genialnych wyrobników łatwo sprzedajnej hermeneutyki!
Troska o nieskazitelną czystość nauki doktryny jest stałym elementem – constans! – całej historii Kościoła. Herezja natomiast była uważana za jeden z najcięższych grzechów.
Św. Ignacy Antiocheński, biskup i męczennik, pisał w Liście do Trallan: „Zaklinam was zatem nie ja, lecz miłość Jezusa Chrystusa, abyście przyjmowali wyłącznie pokarm chrześcijański, a powstrzymywali się od trującej rośliny, to jest herezji”. A w Liście do Filadelfian: „Kto przyjmuje obcą naukę, nie jest w zgodzie z męką Chrystusa”.
Bracia i siostry, problem jest poważny. Tenże sam św. Ignacy Antiocheński, człowiek, który zdał egzamin z wiary, pisał, pełen pasterskiej troski, do Efezjan:
„«Nie błądźcie», bracia moi. Ci, którzy rujnują rodziny, «królestwa Bożego nie odziedziczą». Jeśli więc ci, którzy tak czynili, postępując według ciała, już zostali ukarani śmiercią, o ileż bardziej powinien być ukarany ten, kto przewrotną nauką fałszowałby wiarę Bożą, za którą Jezus Chrystus został ukrzyżowany. Kto byłby splamiony takim przestępstwem, pójdzie w ogień nieugaszony, podobnie jak i ten, kto go słucha.
Pan zezwolił namaścić swą Głowę wonnym olejkiem, aby Jego Kościół napełnił się wonią nieśmiertelności. Strzeżcie się śmiercionośnej woni nauki, wywodzącej się od księcia tego świata, aby przypadkiem nie powiódł was w niewolę, z dala od ofiarowanego wam życia”.
Cały czas mówimy o obronie depozytu wiary – depositum fidei – nie o innych sprawach. Sprytnie doprowadzono dzisiaj do tego, że wielu katolików zachowuje się jak wylękniony uczniak, który jeszcze ma odwagę powiedzieć, że dwa plus dwa jest cztery, ale nie ma już odwagi powiedzieć, że dwa plus dwa nie jest pięć.
Błąd – bezczelnie i nachalnie, bądź niepostrzeżenie – wprowadzany do Bożej doktryny, należy nazwać po imieniu i piętnować z całą surowością. Kto jest katolikiem de facto a nie nominalnie, ten tej kwestii wyuczył się od świętych męczenników i świętych apologetów na ocenę celującą!
Trzeba zatem odciąć się od błędu i trzeba przylgnąć do prawdy. Biblioteka ’58 będzie nam wyborną pomocą. Katolicką pomocą. Konieczną pomocą!
Jest jeszcze i taki aspekt praktyczny. Niektórzy niepotrzebnie się męczą oczekiwaniem aż będą zaakceptowani przez świat, przez środowisko, przez takie czy inne gremia czy osoby. Czekają, męcząc się, na uznanie świata. Bracia i siostry, naprawdę wystarczy, że Pan Bóg widzi nasze starania o zachowanie nieskazitelnego depozytu wiary.
Św. Paweł sam poruszał ten problem, pisząc w 1. Liście do Koryntian: „Mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będę osądzony przez was, czy przez jakikolwiek trybunał ludzki. Co więcej, nawet sam siebie nie sądzę. Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę” (1 Kor 4, 3-5).
Jeśli zatem chodzi o naszą wierność depozytowi wiary, nigdy nie szukajmy uznania u ludzi! Nie męczmy się niepotrzebnie oczekiwaniem na uznanie w oczach świata. Niech nam wystarczy życzliwe oko Boże, które widzi i wynagrodzi nasz codzienny trud wierności. A jeśli z racji naszej wierności depozytowi wiary, piętrzą się trudy i niezrozumienie, i osamotnienie, i cierpienie, przypominajmy sobie wtedy piękne i wzmacniające słowa Pana Boga z księgi proroka Izajasza:
„Ale Ja patrzę na tego,
który jest biedny i zgnębiony na duchu,
i który z drżeniem czci moje słowo” (Iz 66, 2).
Bracia i Siostry, oddając cześć św. Jerzemu, męczennikowi i wszystkim świętym męczennikom, prośmy dzisiaj Pana Jezusa, aby dał nam łaskę wierności nieskazitelnemu depozytowi wiary.
Prośmy dzisiaj Pana Jezusa, aby dał nam łaskę wierności Objawieniu Bożemu – zawartemu w Piśmie Świętym i Tradycji – którego Kościół niezmiennie i nieomylnie przez dwadzieścia wieków nauczał.
A my, ze swej strony, dołóżmy starań, aby wierności objawionej, Bożej prawdzie dochować. Cierpliwie kompletujmy Bibliotekę ’58 i codziennie czytajmy – przynajmniej jedną stronę dziennie. Codziennie! I módlmy się codziennie, jak Apostołowie: „Panie, przymnóż nam wiary” (Łk 17, 5).
Bracia i Siostry, Słowo Boże nas woła, mobilizuje, upewnia i wzmacnia:
„Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę! Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki. Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom” (Hbr 13, 7-9).
Słowo pierwszego prawowitego papieża niech dopełni naszych dzisiejszych rozważań. Z 2. Listu św. Piotra:
„Wy zatem, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, strzeżcie się, abyście dając się uwieść błędom tych, którzy nie szanują praw Bożych, własnej stałości nie doprowadzili do upadku. Wzrastajcie zaś w łasce i poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa! Jemu chwała zarówno teraz, jak i do dnia wieczności! Amen” (2 P 3, 17-18).


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Ks. Jacek Bałemba, Kazanie, Dominica II Post Pascha ~ II. classis, 10.04.2016 (fragment)

(…) Zatrzymajmy się dzisiaj nieco przy tym istotnym przejawie troski pasterskiej, jakim jest mowa Chrystusa, słowa Chrystusa, głoszenie Bożej nauki, oraz przy kwestii słuchania Bożej nauki. Pan Jezus mówi: Moje owce „słuchać będą głosu mego” (J 10, 16).
Stałym elementem zbawczej misji i przejawem pasterskiej troski Chrystusa, jak to wynika z kart Ewangelii, jest głoszenie Słowa. Pan Jezus poleca także uczniom niezbywalne zadanie głoszenia, z którego żadną miarą nie mogą się dyspensować: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19-20).
Św. Paweł pisze: „Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1 Kor, 9, 16).
Głoszenie Słowa Bożego jest podstawą wiary. Pisze o tym św. Paweł w liście do Rzymian: „Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10, 17). Klasyczne: fides ex auditu!
Chodzi o żywe słowo głoszone i słowo spisane. Tak pisze Apostoł Narodów: „Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu” (2 Tes 2, 15).
Czytamy w Piśmie świętym:
„Chętnie słuchaj wszelkiego wykładu rzeczy Bożych,
a przysłowia rozumne niech nie ujdą twojej uwagi!” (Syr 6, 35).
„Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 12, 2).
W księdze Sentencji św. Izydora, biskupa, czytamy ważne pouczenia, które wskazują nam na cel lektury Bożych treści:
„Oczyszczamy się modlitwami, dokształcamy czytaniem; jedno i drugie jest dobre, jeśli można sobie na to pozwolić równocześnie; jeżeli nie, to lepiej modlić się, niż czytać.
Kto chce być zawsze z Bogiem, powinien często modlić się i czytać. Albowiem, kiedy modlimy się, rozmawiamy z samym Bogiem, kiedy natomiast czytamy, Bóg mówi z nami.
Wszelki postęp ma swój początek w czytaniu i rozważaniu. To, czego nie wiemy, poznajemy z lektury, to zaś, czego nauczyliśmy się, utrwalamy w pamięci przez rozważanie.
Czytanie ksiąg świętych przynosi podwójną korzyść: wyrabia zdolność umysłu do pojmowania oraz odwraca człowieka od marności światowych i prowadzi do umiłowania Boga”.
Pisze św. Atanazy w 1 Liście do Serapiona: „Pożyteczne jest poznawanie starożytnej tradycji, nauki i wiary Kościoła, którą Pan przekazał, Apostołowie głosili, Ojcowie zachowali. Na niej zbudowany jest Kościół, a jeśli ktoś oddala się od Kościoła, nie jest już ani też nie może nazywać się chrześcijaninem”.
Św. Jan Damasceński pisał: „Ty zaś, o wybrane zgromadzenie Kościoła, szlachetne grono o wypróbowanej wierności; wy, którzy szukacie pomocy u Boga i wśród których Bóg przebywa, przyjmijcie od nas nieskalaną naukę prawowiernej wiary; dzięki niej umacnia się Kościół, tak jak nam to zostało przekazane przez naszych Ojców”.
Bracia i siostry, czasy pomieszania powszechnego wtargnęły w sam środek Kościoła. Proces się nasila. W miejsce krystalicznej, spójnej, prawdziwej, niezmiennej, katolickiej doktryny wciska się nachalnie zmieniona i zmieniana doktryna – w zakresie dogmatycznym, liturgicznym, moralnym, duchowym, dyscyplinarnym. Błąd i grzech usiłują znaleźć pełne prawo obywatelstwa w Kościele. Podgrzewa się atmosferę i podkręca się tu i ówdzie oczekiwania na bliżej niesprecyzowane dalsze jeszcze zmiany, bo przecież rzekomo zmiana być musi…
W niejednym sercu rodzi się pytanie: Dlaczego Pan Bóg dopuszcza głoszenie błędu? Odpowiada na nie św. Wincenty z Lerynu w dziele Commonitorium: „Bo – rzecze – doświadcza was Pan Bóg wasz, aby jawne było, czy Go miłujecie czy nie, ze wszystkiego serca i ze wszystkiej duszy waszej”.
Rzymski katolik zatem pyta w czasach zamętu: „Cóż mamy czynić, bracia?” – Quid faciemus, viri fratres? (Dz 2, 37). Chodzi o podjęcie skutecznych środków zaradczych, aby wytrwać w prawdziwej wierze, to znaczy wierze katolickiej – jedynej prawdziwej i niezmiennej wierze, której Kościół przez wieki nieomylnie i niezmiennie nauczał i która – jedyna! – daje zbawienie duszy.
Jednym z praktycznych zadań strategicznych będzie tworzenie Bibliotek ′58!
Co to jest Biblioteka 58?
Chodzi o biblioteczki domowe i sąsiedzkie, w których poczesne miejsce zajmą:
* Możliwie wszystkie DOKUMENTY PAPIEŻY oraz SOBORÓW wydane do roku 1958, dostępne w języku polskim. Wśród nich znajdą się encykliki i bulle, ze szczególnym uwzględnieniem tych, które zawierają uroczyste ogłoszenia katolickich dogmatów.
* Katolickie KATECHIZMY (np. św. Alfonsa Marii Liguoriego, św. Piusa X, kard. Gasparriego).
* Dzieła apologetyczne wielkich świętych obrońców wiary (m.in. Commonitorium św. Wincentego z Lerynu).
* Dzieła doktorów Kościoła (m.in. św. Tomasza z Akwinu).
* Żywoty Świętych.
* Dzieła kanonizowanych mistyków (m.in. św. Jana od Krzyża, św. Teresy z Avila).
* Dzieła mistrzów życia duchowego (m.in. św. Alfonsa Liguori, św. Franciszka Salezego, św. Ignacego Loyoli).
* Katolickie modlitewniki i śpiewniki wydane do roku 1958.
Sięgamy zatem do niezgłębionego i przebogatego rezerwuaru Prawdy, jaki Kościół udostępniał przez wieki wszystkim ludziom, ludom i narodom – ku ich zbawieniu i świętości.
Biblioteka ′58. Jest to inicjatywa uczciwa, nieagresywna – z pewnością katolicka, pożyteczna i bezpieczna. A jako że czasy pomieszania powszechnego wtargnęły w sam środek Kościoła, jest to inicjatywa wysoce nagląca! Po wielekroć okaże się nam wielce pomocna do zachowania krystalicznego depozytu katolickiej wiary oraz uzdolni nas do identyfikowania współcześnie rozpowszechnianych błędów.
Rzymski katolik kształci się. Rzymski katolik używa rozumu. Rzymski katolik nie daje sobie wmówić, że rozpowszechniające się coraz nachalniej elementy doktryny sprzecznej z odwiecznym katolickim nauczaniem są z nim zgodne. Nie są! Ci, którzy mówią inaczej, okłamują całe rzesze katolików. Fałsz nachalnie zdobywa prawo obywatelstwa. To jest problem na skalę globalną. Uważajmy! Nalega z troską św. Paweł: „Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni” (2 Tes 2, 15)!
Wspomnijmy dzisiaj z wdzięcznością pasterzy wiernych – papieży, biskupów, kapłanów, którzy w ciągu historii Kościoła wiernie głosili Słowo Boże. Pisze św. Paweł: „Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę! Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki. Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom” (Hbr 13, 7-9).
Bracia i siostry, kwestia wierności precyzyjnie sformułowanej doktrynie nie jest sprawą marginalną!
Chodzi tu przecież o wierność Panu Bogu i objawionej przez Niego Prawdzie.
Chodzi o prawdomówność Pana Boga.
Chodzi o wierność Bożemu Objawieniu, zawartemu w Piśmie Świętym i Tradycji, którego Urząd Nauczycielski Kościoła przez całe wieki nieomylnie nauczał.
Chodzi o zdrowe i pewne źródła dla kształtowania zmysłu katolickiego – sensus catholicus – w umysłach i sercach katolików.
Chodzi o miłość do Pana Boga i do bliźnich. Wypiszmy to sobie złotymi zgłoskami w umyśle i w sercu: wierność Prawdzie i głoszenie Prawdy jest wyrazem miłości do Pana Boga i do bliźnich!
Chodzi w końcu o zbawienie dusz – salus animarum – najwyższe prawo Kościoła – suprema lex Ecclesiae! Aby nie było tak, jak przestrzegał Pan Jezus: „Jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną” (Mt 15, 14).
Zakładanie i cierpliwe kompletowanie Bibliotek ′58 będzie dla nas praktyczną pomocą w trudzie zachowania wiary katolickiej w czasach pomieszania powszechnego, jakie wtargnęły w sam środek Kościoła.
Zakładanie Bibliotek ′58 będzie dla nas praktyczną pomocą w zaszczytnym zadaniu doprowadzania do zbawienia dusz ludzkich, począwszy od swojej własnej.
Pan Jezus z troską – i nie hipotetycznie! – przestrzega: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7, 15-16).
Rzymski katolik kształci się chętnie. I czytamy! Przynajmniej jedną stronę dziennie. Codziennie. Minimum jedną stronę (…).


Całe kazanie AUDIO TUTAJ


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Katolik kształci się chętnie

Fragment kazania, jakie wygłosiłem dzisiaj, w Niedzielę Pięćdziesiątnicy, tzw. Niedzielę Zapustną:

Zatrzymajmy się przynajmniej przez chwilę nad Słowem Bożym wyjętym z dzisiejszej lekcji. Św. Paweł w 1 Liście do Koryntian pisze, iż miłość „współweseli się z prawdą” – congáudet autem veritáti (1 Kor 13, 6). Miłość i prawda idą w parze.
Bracia i Siostry, warto na tę łączność miłości i prawdy zwrócić dzisiaj szczególną uwagę, ponieważ właśnie ta łączność miłości i prawdy jest dzisiaj naruszana, lekceważona, bagatelizowana, zrywana a nawet oceniana jako coś niestosownego. Sprawy zaszły tak daleko, że nie możemy ukrywać, iż w Kościele są dzisiaj potężne nurty, który chciałyby pod pozorem miłości wykoleić Kościół z drogi prawdy. Kwestia niezwykle poważna, ponieważ od wierności prawdzie zależy nasze wieczne zbawienie.
PRAWDA to, zgodnie klasyczną definicją, zgodność umysłu z rzeczywistością – adaequatio intellectus et rei. Prawdą jest Pan Bóg. I Pan Bóg objawia prawdę. Objawienie Boże zawarte jest w Piśmie Świętym i Tradycji. Mowa tu o prawdzie obiektywnej, ujawniającej obiektywny stan rzeczy – tak, jak jest. Nie mówimy o subiektywnych poglądach i opiniach.
Prawda o istnieniu Pana Boga w Trójcy Jedynego jest obiektywną prawdą, nie jest subiektywną opinią ani poglądem katolików, który by można na zasadzie równouprawnienia zestawiać z innymi poglądami religijnymi. Tak czasem niektórzy mówią nam, katolikom: „Wy, katolicy, macie Trójcę”. Jest to nieporozumienie, bo istnienie Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego nie jest subiektywnym religijnym poglądem katolików, lecz jest obiektywną prawdą. Choćby na świecie nie było ani jednego człowieka, który by poznawał Pana Boga, to Pan Bóg istnieć nie przestanie, i zawsze, i od zawsze, i na zawsze pozostaje Bogiem Jedynym w Trójcy Świętej.
Bracia i Siostry, zagrożenie przetransponowania wiary katolickiej w sferę religioznawczych, niezobowiązujących dywagacji i tolerancyjnych debat, jest dzisiaj większe niż moglibyśmy przypuszczać. Mnożą się dyskursy i podejmowane są działania, które już można zaklasyfikować jako relatywizowanie prawdy i stawianie jej, na zasadzie równouprawnienia, w jednym rzędzie z fałszem. Z punktu widzenia wiary są to zjawiska o charakterze herezji i apostazji.
W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki. Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom” (Hbr 13, 8-9).
Pisze św. Paweł „miłość (…) współweseli się z prawdą” – congaudet veritati. Jeśli chcemy zachować i rozwijać, i wyrażać miłość do Pana Boga, uczynimy rzecz niezbędną, jeśli pozostaniemy wierni prawdzie, którą Pan Bóg objawił, a którą Kościół przez dwadzieścia wieków nieomylnie i niezmiennie do wierzenia podawał. Przebogaty skarbiec Bożej doktryny – Prawdy! – pozostaje otwarty dla nas, dla naszego dobra, dla naszego pouczenia, dla naszego zbawienia. Dziękujmy Panu Bogu za to, że i z tej ambony słowo prawdy się rozlega.
Słowo Boże przynagla nas serdecznie:
„Chętnie słuchaj wszelkiego wykładu rzeczy Bożych,
a przysłowia rozumne niech nie ujdą twojej uwagi!” (Syr 6, 35).
Katolik słucha i katolik także czyta. Rzymski katolik się kształci. Rzymski katolik kształci się chętnie. Św. Izydor z Sewilli radzi: „Oczyszczamy się modlitwami, dokształcamy czytaniem; jedno i drugie jest dobre, jeśli można sobie na to pozwolić równocześnie; jeżeli nie, to lepiej modlić się niż czytać. Kto chce być zawsze z Bogiem, powinien często modlić się i czytać. Albowiem, kiedy modlimy się, rozmawiamy z samym Bogiem, kiedy natomiast czytamy, Bóg mówi z nami”.
Mamy do dyspozycji:
– DOKUMENTY PAPIEŻY oraz SOBORÓW. Wśród nich znajdą się encykliki i bulle; szczególnie godne uwagi są te, które zawierają uroczyste ogłoszenia katolickich dogmatów.
– Katolickie KATECHIZMY (np. św. Piusa X, kard. Gasparriego).
– Dzieła apologetyczne wielkich świętych obrońców wiary (m.in. Commonitorium św. Wincentego z Lerynu – lektura obowiązkowa dla rzymskich katolików dzisiaj!).
– Dzieła doktorów Kościoła (m.in. św. Tomasza z Akwinu).
– Żywoty Świętych.
– Dzieła kanonizowanych mistyków (m.in. św. Jana od Krzyża, św. Teresy z Avili).
– Dzieła mistrzów życia duchowego (m.in. św. Alfonsa Marii Liguoriego, św. Franciszka Salezego).
– Katolickie modlitewniki i śpiewniki.
Przebogaty skarbiec treści nie dotkniętych fałszującą ręką modernizmu. Przebogaty skarbiec prawdy!
Mówimy o treściach pewnych, których Kościół, pouczony Bożym Objawieniem, nauczał przez wieki dla zbawienia pokoleń, które przed nami cieszyły się łaską wiary katolickiej – jedynej prawdziwej wiary, jedynej wiary dającej zbawienie duszy.
Sięgajmy zatem do niezgłębionego i przebogatego rezerwuaru Prawdy, jaki Kościół udostępniał przez wieki wszystkim ludziom, ludom i narodom – ku ich zbawieniu i świętości.
Bracia i Siostry, już za kilka dni rozpoczynamy okres Wielkiego Postu. Poświęćmy w tym okresie nieco czasu – według roztropnej oceny naszych możliwości, w harmonii z obowiązkami stanu – na codzienną lekturę, aby prawdę Bożą coraz lepiej poznawać, coraz lepiej jej bronić i coraz wierniej według niej żyć.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

W obronie absolutnego priorytetu Mszy Świętej i spowiedzi

Missa (6)

Fragment kazania, które wygłosiłem w dzisiejszą Niedzielę Siedemdziesiątnicy:

Przynajmniej jeden element warty jest podkreślenia: rola sakramentów świętych. Kochajmy i szczególnie ceńmy sobie Mszę Świętą i spowiedź. Msza Święta→ i spowiedź→. Dwa filary życia duchowego. Częsta Msza Święta i częsta spowiedź.
Och, gdybyśmy lepiej rozumieli, czym jest Msza Święta, garnęlibyśmy się bardziej do Mszy Świętej i częściej klękali u stóp ołtarza w niedziele i w dni powszednie! Pomyślmy, cóż za nieoceniony skarb mamy tu, na ołtarzu. Bardzo bądźmy uważni, bo są dzisiaj – ale nie od dzisiaj – wpuszczane w Kościół bardzo niebezpieczne tendencje, które by chciały w jakikolwiek sposób, także pod pobożnymi hasłami, pomniejszyć rolę Sakramentów Świętych. Takim tendencjom należy się zdecydowanie sprzeciwić i przeciwstawić. Wszędzie i zawsze należy stawać w obronie Mszy Świętej i spowiedzi świętej. Oczywistość katolicka.
Bardzo groźne dla czystości i integralności wiary katolickiej i dla naszego życia duchowego są tendencje jakiegokolwiek umniejszania sakramentów świętych i ich roli. Na przykład traktując je jako mniej więcej obowiązkowe obrzędy, ale tak naprawdę to chodzi o to, by być dobrym człowiekiem, i to jest najważniejsze, i to wystarczy. Albo traktując sakramenty święte tylko jako środki, narzędzia do osiągnięcia doskonałości. Te i im podobne redukcyjne ujęcia sakramentów wymagają radykalnego przezwyciężenia przede wszystkim przez odniesienie się do prawowitej doktryny katolickiej na temat Mszy Świętej i innych sakramentów.
Trzeba na temat Mszy Świętej i innych sakramentów stale czytać, dokształcać się, uzupełniać i pogłębiać wiedzę, aby coraz lepiej rozumieć i coraz bardziej kochać te najświętsze rzeczywistości, które zostawił nam nasz Pan Jezus Chrystus: Sakramenty święte.
Piękne słowa czytamy w jednej z katolickich książeczek do nabożeństwa:
„Czym słońce dla świata, tym jest Msza Święta w Kościele Bożym. Msza Święta jest prawdziwą Ofiarą Nowego Zakonu, w której sam Pan Jezus w sposób bezkrwawy pod postaciami chleba i wina, przez ręce kapłana, Bogu Ojcu dla zbawienia świata i dla naszego zbawienia ustawicznie się ofiaruje, jak się na krzyżu w sposób krwawy ofiarował.
Pan Jezus zapragnął bowiem w swej miłości, aby we wszystkich kościołach katolickich ciągle odnawiała się Ofiara krzyżowa aż do końca świata, by w ten sposób wszyscy ludzie mogli stanąć pod krzyżem Jezusowym i korzystać z owoców Jego Męki i śmierci. Jak więc na krzyżu kalwaryjskim, tak i w każdej Mszy Świętej Pan Jezus za nas wielbi Boga, w naszym imieniu dzięki Mu składa za łaski i dobrodziejstwa, przeprasza Go za grzechy nasze i wyprasza nam to wszystko, co konieczne dla naszej duszy i ciała.
W każdej Mszy Świętej Pan Jezus zstępuje na ołtarz, zapala duchowe słońce miłości swojej i pragnie, aby promienie tego słońca ogrzewały nasze zimne serca”.
A  gorliwy biskup wzywał przed laty: „Nie omieszkajcie, jeżeli to jest rzeczą możliwą, bywać na Mszy świętej i w dni powszednie. Gorliwość i pobożność, z jaką w niej bierzecie udział, słusznie jest miarą wiary i miłości katolickiej, zarówno pojedynczych wiernych, jak i całej parafii. Kto Chrystusa miłuje, miłuje również i Jego Najświętszą Ofiarę” (bp Wilhelm Sommerwerck).
Bracia i siostry, życie duchowe – czyli duchowość – rzymskiego katolika to duchowość liturgiczno-sakramentalna! Wszelkim tendencjom, które chciałyby marginalizować, relatywizować, umniejszać Mszę Świętą, Najświętszy Sakrament i inne sakramenty oraz ich rolę w naszym życiu, powiedzmy zdecydowane „nie”! Nasze życie duchowe budujmy na dwóch pewnych Chrystusowych filarach: częstej Mszy Świętej i częstej, dobrej spowiedzi.
Pan Bóg pracuje nad naszymi duszami. Ta Boża praca dokonuje się w sakramentach świętych. Pisze autor, dziewiętnastowieczny kapłan: „Cała Boska praca na przeistoczeniem dusz jest zachwycająco przedstawiona i spełniona w głównym akcie kultu katolickiego – mianowicie w ofierze Mszy świętej, tajemnicy zbyt mało znanej” (Ks. J. Gratry, La Philosophie du Credo).
Bracia i siostry, czas Siedemdziesiątnicy, czas Przedpościa, przeżyjmy z gorliwością, garnąc się częściej i z większą miłością do ołtarza i oczyszczając dusze w częstszej i dobrej spowiedzi. Te dwa filary życia duchowego pozwolą nam prowadzić życie pobożne, pozwolą nam zachować żywą świadomość celu, do którego zmierza nasze życie doczesne, pomogą nam wypełniać cierpliwie i wytrwale nasze życie dobrymi czynami i współpracować cierpliwie i codziennie z łaską Bożą. Amen.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube