Tag: posłuszeństwo

O posłuszeństwie wątki dalsze

Posłuszeństwo jest w Kościele zawsze potrzebne. Posłuszeństwo nie załatwia wszystkiego.
Czytanie pism kanonizowanych mistyków jest wielce pouczające i pomaga nam badać, co jest miłe Panu Bogu. Chodzi oczywiście o mistyków prawowicie kanonizowanych, których pisma Kościół Katolicki zaaprobował jako wolne od błędu.
Z tych pism możemy wydobyć wątek posłuszeństwa. Oprócz ewidentnej katolickiej nauki o posłuszeństwie, możemy w tychże pismach znaleźć wątek mniej rozpowszechniony. Chodzi mianowicie o wydających ocenę lub polecenie. Chodzi więc o tych, którzy w Kościele pełnią odpowiedzialne funkcje pasterzy, przełożonych i spowiedników. Bardzo się oni powinni starać o to, aby się nie pomylić, aby wnikliwie rozeznawać, co jest z Bożego Ducha. W przeciwnym wypadku mogą przysporzyć kierowanym przez siebie duszom wiele zgryzot i opóźnić ich postęp w świętości oraz wygaszać dzieła Boże w duszach i w zakresie działań zewnętrznych. Pisze o tym odważnie, wyraźnie i jasno m.in. św. Teresa z Avili. Odważna i rozumna kobieta!
Św. Teresa z Avili miała wiele razy widzenia Pana Jezusa. Były to autentyczne widzenia. Dla rozeznania tych widzeń powołano kilkuosobową grupę „badaczy ducha”, którzy zadręczali św. Teresę ostrzeżeniami przed omamieniem szatańskim. Mówiąc prosto: to, co było owocem działania Pana Jezusa, potraktowali jako omamienie diabelskie. Pomylili się! Jeden z nich nakazał nawet św. Teresie, aby pokazywała figę, gdy ukaże się nowe widzenie. Posunięto się aż do tego, że zakazano jej nawet rozmyślania. Święta mistyczka cierpiała wiele, gdyż była pewna, że to Pan Jezus jej się pokazuje i że widzenia są autentyczne. A polecenia „badaczy” wprowadzały w jej duszę niepokój i zamieszanie. Te udręki, jakie cierpiała od „badaczy ducha”, wcale nie podobały się Panu Jezusowi! Św. Teresa sama o tym pisze – z odwagą i jasnością. Pisze o Panu Jezusie:

„Ale gdy nadto jeszcze zabronili mi rozmyślania, okazał się o to zagniewanym i kazał mi powiedzieć im, że to już tyrania i okrucieństwo. Przy tym wskazał mi dowody, którymi miałam ich przekonać, że nie jest to sprawa złego ducha” (Księga życia, 29, 6).

Prawowicie kanonizowani mistycy uczą nas o posłuszeństwie i z całą szczerością pokazują niebezpieczeństwa, jakim podlegać mogą różni kwalifikowani i uprawnieni „badacze ducha”. Mogą się mylić. Mogą się pomylić. Jakaż odpowiedzialność wobec Boga i dusz!
Czytanie pism kanonizowanych mistyków jest wielce pouczające i pomaga nam badać, co jest miłe Panu Bogu. Chodzi oczywiście o mistyków prawowicie kanonizowanych, których pisma Kościół Katolicki zaaprobował jako wolne od błędu.
Zwolennikom ślepego posłuszeństwa (więc niekatolickiego) warto przypomnieć epizod z życia św. Jana od Krzyża, mistyka. Aresztowany niesłusznie przez swoich współbraci, bynajmniej nie okazał się doskonale potulny, lecz kiedy nadarzyła się okazja, uciekł z zakonnego więzienia. Trzeźwość myślenia i odwaga działań wyróżniała prawowicie kanonizowanych mistyków.
Także do pasterzy, przełożonych i spowiedników odnosi się Słowo Boże:
„Dlatego nie bądźcie nieroztropni, ale rozumiejcie, jaka jest wola Boga” (Ef 5, 17).
„Zatem nie sądźcie przed czasem, aż przyjdzie Pan, który oświeci rzeczy ukryte w ciemnościach i objawi zamysły serc” (1 Kor 4, 5).


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
actualia.blog

Jeszcze o posłuszeństwie

Posługując się niekatolickim rozumieniem posłuszeństwa, przez ostatnie kilkadziesiąt lat zniszczono już wiele – w  zakresie doktryny, kultu, moralności i obyczaju. Powiedzmy jasno: ponad autorytet Pana Boga postawiono rozporządzenia ludzkie. To jest wielki grzech i nieposłuszeństwo Bogu. Człowiek nie jest Bogiem.
Dusze, które w czasach zamętu powszechnego starają dochować wierności odwiecznemu katolickiemu depozytowi wiary, są w niejednym kontekście traktowane jako persona non grata – dezawuowane, krytykowane, marginalizowane, zamilczane, dyscyplinowane, karane. Wywiera się naciski, by złamać ich sumienia.
Jest także zjawisko wpędzania w poczucie winy dusz (rzekomo nieposłusznych), które pragną dochować wierności odwiecznemu katolickiemu depozytowi wiary – w zakresie doktryny, kultu i moralności.
Tu i ówdzie wydaje się książki i multiplikuje się po internetach przykłady posłuszeństwa pewnych dusz, ukazując je jako bezdyskusyjne wzory do naśladowania. Trzeba tu sprecyzować przynajmniej trzy kwestie.
Po pierwsze. Kościół Katolicki nigdy nie stawiał pojedynczych dusz jako wzór do naśladowania dla wszystkich, w każdym detalu. Każda dusza ma swoją drogę świętości. Pan Bóg w prowadzeniu dusz nie postępuje sztampowo. To, co w danej kwestii dla jednych dusz jest ścisłym obowiązkiem – by zachowały wierność łasce – nie musi być obligatoryjnym wzorem dla innych.
Po drugie. Kościół Katolicki nigdy nie nauczał, że należy być posłusznym czemukolwiek, co jest odejściem, zniekształceniem i zdradą katolickiego depozytu wiary – zwłaszcza w aspekcie doktryny, kultu i moralności.
Po trzecie. Dusza, która jasno widzi, jaka jest obiektywna prawda (katolicki depozyt wiary), ma obowiązek iść za poznaną prawdą, bez względu na ludzkie uzurpacje, próbujące zaingerować w życie takiej duszy. Nawet w świeckich kontekstach istnieje tzw. klauzula sumienia. A cóż dopiero mówić, gdy bierzemy pod uwagę kontekst katolickiej wiary! Obiektywna motywacja posłuszeństwa Bogu jest wymogiem niezbywalnym: Pan Bóg JEST i Jemu należne jest posłuszeństwo.
Katolickie posłuszeństwo nie jest posłuszeństwem bezrozumnym, ślepym, talmudycznym, turańskim, komsomolskim.
Posłuszeństwo katolickie jako cnota moralna, jest cnotą podporządkowaną cnotom teologicznym: wierze, nadziei i miłości.
Posłuszeństwo katolickie jest na usługach wiary katolickiej, odwiecznie przekazywanej przez Kościół Katolicki.
Posłuszeństwo katolickie ma prowadzić do rozkwitu duszy katolickiej w wierności katolickiemu odwiecznemu depozytowi wiary i do ukazania Kościoła Katolickiego jako pięknej i wiernej Chrystusowi Oblubienicy.
Jest świętym OBOWIĄZKIEM katolika SPRZECIWIAĆ SIĘ wszystkiemu, co jest odejściem od katolickiego depozytu wiary. Czas się budzić!

Święty Atanazy, módl się za nami!


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
actualia.blog

Posłuszeństwo

Nie jest odkrywczym stwierdzenie, że w ostatnich kilkudziesięciu latach za pomocą posłuszeństwa dokonało się w szerokiej skali oddalenie się od nieskazitelnego katolickiego depozytu wiary – w zakresie doktryny, kultu i moralności.

W związku z tym pożyteczne jest przypominać:
– Katolickie posłuszeństwo nie jest posłuszeństwem turańskim.
– Katolickie posłuszeństwo nie jest posłuszeństwem talmudycznym.
– Katolickie posłuszeństwo nie jest posłuszeństwem komsomolskim.

Nie ma mowy o posłuszeństwie, gdy w grę wchodzi oddalanie się od nieskazitelnego katolickiego depozytu wiary.

Wielki polski Święty – Św. Stanisław Kostka – własnym przykładem ukazuje wzór posłuszeństwa katolickiego: posłuchajmy, przeczytajmy, bo w czasach zamętu powszechnego te treści, niedawno wypowiedziane w Polsce, okazują się nauką mocno przynaglającą, trzeźwiącą i do katolickich decyzji prowadzącą – wejście

Apostoł Narodów nalega słowem trzeźwiącym:
„Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę. Jeśli bowiem przychodzi ktoś i głosi wam innego Jezusa, jakiegośmy wam nie głosili, lub bierzecie innego ducha, któregoście nie otrzymali, albo inną Ewangelię, nie tę, którąście przyjęli – znosicie to spokojnie” (2 Kor 11, 3-4).

A Św. Ignacy Antiocheński, męczennik, który zdał egzamin z wiary, przestrzega i pisze, pełen pasterskiej troski, w Liście do Efezjan:
„«Nie błądźcie», bracia moi. Ci, którzy rujnują rodziny, «królestwa Bożego nie odziedziczą». Jeśli więc ci, którzy tak czynili, postępując według ciała, już zostali ukarani śmiercią, o ileż bardziej powinien być ukarany ten, kto przewrotną nauką fałszowałby wiarę Bożą, za którą Jezus Chrystus został ukrzyżowany. Kto byłby splamiony takim przestępstwem, pójdzie w ogień nieugaszony, podobnie jak i ten, kto go słucha”.

I ciągle miejmy na uwadze, i wyuczmy się doskonale na pamięć
słów Św. Pawła: Ga 1, 6-9!


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
actualia.blog

Posłuszeństwo katolickie

Filioli, nemo vos seducat.
„Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu” (1 J 3, 7).

Katolickie rozumienie posłuszeństwa różni się od turańskiego rozumienia posłuszeństwa. Człowiek nie jest Bogiem. Wiara katolicka nie ubóstwia człowieka.
Absolutne posłuszeństwo należy się tylko Panu Bogu. Bywają sytuacje, gdy za pierwszym prawowitym Papieżem trzeba jasno powiedzieć: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29).
Rozumiemy dobrze, że nie chodzi tu o subiektywne urojenia, lecz o rozeznanie Woli Bożej i wierne jej wypełnienie.
Św. Stanisław Kostka, gdy Pan Bóg wołał, nie posłuchał ojca, nie posłuchał przełożonych, nie posłuchał spowiednika. Posłuchał Pana Boga. Wyruszył w drogę.
Katolickie rozumienie posłuszeństwa różni się od turańskiego rozumienia posłuszeństwa.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Posłuszeństwo katolickie czy komsomolskie?

Filioli, nemo vos seducat.
„Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu”
(1 J 3, 7).

Dziwić się należy, że w środowiskach katolickich wałęsa się tu i ówdzie komsomolskie rozumienie posłuszeństwa. Czegóż by chcieli? Posłuszeństwa błędowi? Posłuszeństwa herezji?
Posłuszeństwo komsomolskie nie jest posłuszeństwem katolickim.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Św. Stanisławie Kostko, módl się za nami.

W nawiązaniu do refleksji o posłuszeństwie tutaj i tutaj, sięgamy do tekstu źródłowego, dotyczącego św. Stanisława Kostki, którego wczoraj, 13 listopada, czciliśmy w Kościele Katolickim.

Św. Stanisław Kostka

Wyjątek ze sprawozdania rocznego o stanie Kolegium w Wiedniu
(Arch. Rz. Tow. Jezusowego, Epist. Germaniae, 140 nn. 75 r.) 

Pewien młody Polak, szlachetnego rodu, lecz bardziej jeszcze szlachetny cnotą, przebywał u nas w Wiedniu przez dwa lata i nalegał o przyjęcie go do zakonu. Spotykał się jednak zawsze z odmową; nie wypadało przyjmować go bez zgody rodziców, był bowiem naszym konwiktorem i uczniem naszego gimnazjum, poza tym zaistniały jeszcze inne powody odmowy. Nie mając więc nadziei na urzeczywistnienie tutaj swoich zamiarów, wyruszył przed paroma dniami w niewiadomym kierunku, pragnąc zapewne uczynić to gdzie indziej.
Zostawił on wielki przykład stałości i pobożności; wszystkim drogi, nikomu nie przykry, młody wiekiem, ale dojrzały roztropnością, niewielki wzrostem, lecz wielki duchem. Słuchał codziennie Mszy świętej, częściej od innych się spowiadał i przyjmował Komunię świętą, i długo się modlił. Studiował retorykę i nie tylko dorównywał innym w nauce, ale i prześcigał tych, którzy do niedawna go przewyższali.
Dzień i noc rozmyślał o Panu Jezusie i o Towarzystwie Jezusowym. Ze łzami prosił przełożonych o przyjęcie, pisał też listy do legata papieskiego, by nakłonił naszych do tego. Lecz wszystko na próżno. Dlatego postanowił wbrew woli rodziców, braci, znajomych i powinowatych gdzie indziej i na innej drodze szukać dostępu do Towarzystwa Jezusowego. A gdyby i to mu się nie powiodło, postanowił całe życie pielgrzymować, wzgardzony i ubogi dla miłości Chrystusa.
Nasi zaś, skoro poznali jego myśli, zaczęli mu to odradzać i zachęcali, by wyruszył w drogę wraz ze swoim bratem, który wkrótce miał powracać do ojczyzny. Zapewniali go również, że rodzice przychylą się do jego zamiarów, gdy zobaczą jego stałość. On jednak twierdził przeciwnie, że lepiej od innych zna swoich rodziców i że daremnym byłoby wyczekiwać tego od nich, a uważa, że powinien spełnić to, co obiecał Chrystusowi.
Tak więc, gdy ani wychowawca, ani spowiednicy nie mogli go odwieść od powziętego postanowienia, pewnego poranka, po przyjęciu Komunii świętej, opuścił Wiedeń bez wiedzy swojego opiekuna i swojego brata. Wyrzekł się dość znacznej ojcowizny, pozostawił odzież, której używał w domu i w szkole, a przywdziawszy płócienne i pospolite odzienie, z kijem w ręku udał się w drogę jak zwyczajny ubogi prostak. Tylko Bóg wie, co będzie z nim dalej, ufamy jednakże, że to wszystko się stało nie bez natchnienia Bożego. Był zawsze taki stały w swoim postanowieniu, iż wydaje się nam, że w tym wypadku działał pod wpływem łaski, a nie z jakiegoś chłopięcego kaprysu. (ILG)


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Problem niekatolickiej absolutyzacji posłuszeństwa

Nigdy Kościół Katolicki nie uczył, że należy być posłusznym zawsze i wszędzie, i wszystkim, bez względu na zawartość merytoryczną poleceń. To tylko niektórzy, powołując się na pojedyncze doświadczenie tej czy innej duszy pobożnej, absolutyzują tę kwestię.
Przykład nie absolutyzacji. Św. Stanisław Kostka nie posłuchał rodziców, nie posłuchał przełożonych, nie posłuchał spowiednika, lecz za głosem łaski Bożej wyruszył w drogę, aby spełnić zamysł Boży.
Wiele w ostatnich kilkudziesięciu latach zniszczono w sferze doktryny i kultu, posługując się niekatolicką absolutyzacją posłuszeństwa.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Posłuszeństwo na usługach destrukcji

Posłuszeństwo nie jest kwestią absolutną. Można bowiem być posłusznym Panu Bogu – ku zbudowaniu i zbawieniu (zob. Rz 2, 7). I można być posłusznym diabłu – ku destrukcji i potępieniu (zob. Rdz 3, 1-19).
Zarówno Pan Bóg, jak i diabeł mogą posługiwać się człowiekiem – ludźmi. Wielką sprawą jest posłuszeństwo katolickiemu depozytowi wiary – warunkujące zbawienie duszy.

Być może kiedyś będą prowadzone kompetentne badania dotyczące wpływu posłuszeństwa na destrukcję wiary katolickiej w okresie ostatnich sześćdziesięciu lat. Z tym zagadnieniem są do powiązania takie kwestie, jak: restrykcja i marginalizacja społecznego panowania Jezusa Chrystusa, odkształcenia katolickiej doktryny, katolickiego kultu, katolickiej moralności, katolickich obyczajów.
Niepospolitość sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół Katolicki, wiara katolicka i katolickie dusze, wymusza na nas stawianie pytania, które w normalnej sytuacji byłoby zbędne: Czy to, czego się od nas wymaga, czy to, co nam się poleca, czy to, co się nam dzisiaj zarządza służy zachowaniu wiary katolickiej czy jej odkształceniu? W odpowiedzialności przed Panem Bogiem – i zachowując obiektywne kryteria katolickości niezmutowanej – nie można tego pytania pominąć.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

O posłuszeństwie nieco

Itaque, fratres, state et tenete traditiones, quas didicístis sive per sermonem sive per epístulam nostram.
„Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu” (2 Tes 2, 15).

Wciska się do głów – nie od dzisiaj – nurt zagadkowo nachalny: w każdym szczególe być posłusznym, bez względu na zawartość merytoryczną wydawanych poleceń. Przywołuje się takie czy inne prywatne objawienia i doświadczenia tych czy innych osób świątobliwych, które przecież wcale nie są wiążące dla ogółu katolików. Turańskie rozumienie posłuszeństwa doprowadziło w ostatnich pięćdziesięciu latach do demontażu katolickiego depozytu wiary (doktryny, kultu, moralności) o szerokim zasięgu. Różni szatani tam byli i są czynni. I popleczników ludzkich wysyp.
Były natomiast takie katolickie epizody w życiu świętych. Św. Atanazy, wbrew większości statystycznej, dochował wierności Objawionemu depozytowi wiary, podejmując działania, które przystoją katolickiemu pasterzowi w czasach herezji powszechnej. Św. Jan od Krzyża, uwięziony przez swoich współbraci w karcerze zakonnym, uciekł zeń. Dzielne święte kobiety w dziarskich słowach napominały najwyższych hierarchów Kościoła, grożąc karami Bożymi. Św. Stanisław Kostka nie posłuchał rodziców, nie posłuchał spowiednika, nie posłuchał przełożonych. Posłuchał Pana Boga.
W świetle powyższego i w świetle wielu innych działań ludzi świętych widać sensowność moderowania się w krzewieniu niekatolickiej absolutyzacji posłuszeństwa, bez wzięcia pod uwagę jego zawartości merytorycznej. Turańskie rozumienie posłuszeństwa nie jest katolickim rozumieniem posłuszeństwa.
Rozumiemy dobrze, że nie chodzi o urojeniowe, uroszczeniowe i uzurpacyjne prywatne kaprysy, by realizować swoje małe planiki, lecz o rozpoznanie i wypełnienie Woli Bożej, w Kościele, w harmonii ze zdrowym rozsądkiem, będącym także darem Bożym.
A perspektywa jest ciągle ta: nie współpracować w demontażu depozytu wiary, współpracować w strzeżeniu i zachowaniu depozytu wiary. Nieodkształconego.
Zaledwie szkicujemy problem dni naszych.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Nie można pod hasłami posłuszeństwa zdradzać Chrystusa!

Miror, quod sic tam cito transferímini ab eo, qui vos vocavit in gratiam Christi, in aliud evangelium: quod non est aliud, nisi sunt aliqui, qui vos conturbant, et volunt convértere Evangelium Christi. Sed licet nos, aut Ángelus de coelo evangelizet vobis, praeterquam quod evangelizávimus vobis, anathema sit! Sicut praedíximus, et nunc íterum dico: Si quis vobis evangelizáverit praeter id, quod accepistis, anathema sit!

„Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (Ga 1, 6-9).

I nie można przywoływać posłuszeństwa ludziom we wszystkich tych sprawach, gdzie ma się do czynienia z odkształcaniem depozytu wiary – depósitum fídei. Tu jest zamach na Pana Boga, na Jego wiarygodność, na Objawioną przez Boga prawdę. Tu jest zamach na autorytet i wiarygodność Kościoła Katolickiego – jedynego prawdziwego Kościoła, założonego przez Jezusa Chrystusa (zob. Mt 16, 17-19). Tu jest zamach na katolicką wiarę – jedyną prawdziwą wiarę, jedyną wiarę dającą zbawienie duszy. Zdrada!
Chcesz być zdrajcą Chrystusa? Bądź ściśle posłuszny tym, którzy głoszą inną ewangelię. Chcesz być zdrajcą Chrystusa? Bądź ściśle posłuszny tym, którzy forsują nachalnie i zuchwale, i powszechnie, inną ewangelię.
Śpijcie dalej i nadal łóżcie pieniądze na dalsze niszczenie katolickiej wiary!
Sarkazm dramatycznie uzasadniony, bo bezmyślność wielu – przeraża. Nie można milczeć, gdy dzieło Boże jest poniewierane, a prawda Boża oficjalnie, powszechnie i bez konsekwencji zdradzana.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube