Tag: kapłaństwo

Decyzje konsekwentne

Missa (6)

Ab ortu enim solis usque ad occasum, magnum est nómen meum in géntibus, et in omni loco sacrificátur, et offertur nómini meo oblatio munda: quia magnum est nómen meum in géntibus, dicit Dóminus exercituum.
„Albowiem od wschodu słońca aż do jego zachodu
wielkie będzie imię moje między narodami,
a na każdym miejscu dar kadzielny będzie składany
imieniu memu i ofiara czysta” (Ml 1, 11).

Dla duchownego podjęcie decyzji odprawiania dożywotnio wyłącznie Mszy Świętej w tradycyjnym rycie rzymskim jest doskonałym, wobec Boga i Kościoła, wyznaniem wiary katolickiej – bez uszczupleń i bez domieszki błędu.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Kwestie subtelne: tajemnica spowiedzi i dyskrecja totalna

konfesjonał (1)

Sakrament Pokuty jest obwarowany nienaruszalną pieczęcią dyskrecji, zwaną tajemnicą spowiedzi. Złamanie tej pieczęci związane byłoby z najsurowszymi sankcjami, jakie Kościół Katolicki posiada do dyspozycji, aby chronić i bronić świętości tego, co najświętsze – aż do usunięcia ze stanu duchownego włącznie.
Sprawa dotyczy spowiednika, ale także osób trzecich. Niedorzecznością i najwyższą niestosownością byłoby, na przykład we wspólnotach zakonnych, na przykład żeńskich, podejmować jakiekolwiek kroki w celu wyjawienia jakichkolwiek kwestii związanych z forum internum, czyli sakramentalną spowiedzią. Osoby piastujące zarząd wspólnot zakonnych powinny być w tej kwestii uczciwe do szpiku kości: rozróżniać jasno nienaruszalną płaszczyznę forum internum (zarezerwowaną spowiednikowi) i forum externum (sprawy zewnętrznego zarządu).
Na kapłanie spoczywa najściślejszy obowiązek zachowania tajemnicy spowiedzi. Spowiednikowi nie wolno słowami lub w jakikolwiek inny sposób i dla jakiejkolwiek przyczyny w czymkolwiek zdradzić penitenta. Jest to obowiązek, który nie dopuszcza żadnych wyjątków, w jakichkolwiek okolicznościach. Tajemnica sakramentalna jest nienaruszalna.
Historia podaje świetlane przykłady kapłanów, którzy oddali życie za zachowanie tajemnicy spowiedzi. Jedne z najpiękniejszych kart historii Kościoła Katolickiego! Chodzi o tajemnicę sakramentalną w sensie ścisłym – sensu stricto.
Pewne niejasności pod tym względem miały (mają?) miejsce w grupach „formacyjnych” posoborowej proweniencji (np. dla małżonków). Epizody karygodne!
Wymogiem niezbywalnym dla kapłana jest zachowanie dyskrecji – także w sprawach nie dotyczących spowiedzi. Bywa, że kapłanowi niektóre osoby w zaufaniu powierzają kwestie wymagające dyskrecji i liczą na to, że kapłan dyskrecji dochowa. Wiele zła i zamętu w duszach powoduje kapłan niedyskretny.

Czasem się zdarzało, że ten czy ów kaznodzieja w swojej gorliwości wynosił na ambonę jakieś dobre i budujące przykłady z konfesjonału, na przykład mówiąc ogólnie, bez wskazania na osobę, że kiedyś zdarzyło mu się spowiadać kogoś, kto po trzydziestu latach nawrócił się szczerze i przystąpił do spowiedzi. Czy kapłan mówiąc o tym na kazaniu, zdradził tajemnicę spowiedzi? Nie zdradził. Jednakowoż, jednakowoż…, została tu przekroczona subtelna granica dyskrecji. Subtelna granica!
Jest, jak wspomniano, tajemnica sakramentalna w sensie ścisłym – sensu stricto. Jest jednak coś więcej, o czym można zasadnie mówić. Mistrzowska klasa kapłańska: dyskrecja totalna. Na czym ona polega? Nawet jeśli nie groziłaby zdrada tajemnicy spowiedzi w sensie ścisłym – jeśli chodzi o sprawy, o których spowiednik słyszy podczas spowiedzi – wyrazem mistrzostwa kapłańskiego będzie

niezrównanie szlachetna praktyka dyskrecji totalnej:

NIGDY – NIKOMU – O NICZYM.

W podejściu do tych kwestii ujawnia się delikatność sumienia kapłańskiego.
Powaga i wzniosłość urzędu kapłańskiego rodzą się także na tej płaszczyźnie.


Treści katolickie czytajmy codziennie:
   sacerdoshyacinthus.com
   verbumcatholicum.com
   actualia.blog
Dalsze krzewienie powyższych adresów – w Polsce i za granicą –
będzie współpracą w dobrym dziele. A.M.D.G.

Głos jasny, wyraźny i słyszalny – katolicki!

Bo nie jest światło, by pod korcem stało,
Ani sól ziemi do przypraw kuchennych,
Bo piękno na to jest, by zachwycało
Do pracy – praca, by się zmartwychwstało.

Cyprian Kamil Norwid, Promethidion

Św. Szczepan działał jawnie i wygarnął plemieniu żmijowemu to, co należało. Świadectwo jasne, wolne, konsekwentne – usque ad mortem. Świeże powietrze dopuszczonej do głosu prawdy.
A my, co na to, karłowaci miłośnicy dobrego samopoczucia i zatęchłego powietrza kulturalnych kompromisów i niedomówień? „Katolicki” internet? Oto realia: „Bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta” (Rz 1, 18). Zmutowane media! Zniewolone. Nakładają prawdzie pęta. Czarującym sformułowaniem, miłym głosem i pastelowym obrazem. Zwodzenie trwa. Powszechne.
Czasy zamętu powszechnego i powszechnego, zatwierdzonego fałszowania Chrystusowej wiary katolickiej wymagają rozumu światłego. W czasie, gdy nasila się głoszenie fałszywej nauki w skali globalnej, postulować duchowieństwu katolickiemu cichość i zamilczenie jest wprost zamachem na katolicką wizję kapłaństwa, na misję Kościoła Katolickiego i na dobro dusz.
Diabeł niektórym „pobożnym” duszom dmucha do ucha bardzo, owszem, „pobożne” myśli. Mianowicie mają za złe, że ktoś z wyraziście katolickim głosem jest szerzej znany i słuchany. „Nie jest wiarygodny, bo się odzywa dużo i wyraźnie!”. Wychodzić z takimi zarzutami wobec kapłana katolickiego, podczas gdy większość publicznej sfery mass mediów jest w rękach ludzi obcych wierze katolickiej, jest pomysłem z piekła rodem. Powiem im to prosto w twarz: Jeśli miałoby to posłużyć dobru i zbawieniu choćby jednej duszy, chciałbym być znany na całym świecie!
Łopatologicznie należy przypomnieć – zwłaszcza tym, którym się wydaje, że mają monopol na prywatne światło z Nieba: To, co należy do kapłana, do jego obowiązków, do jego misji, to Kościół Katolicki artykułuje klarownie od dwudziestu wieków. Święci pasterze – prawowicie kanonizowani papieże, biskupi i kapłani – są wystarczającym wzorem tychże wskazań wcielonych w życie. Nie potrzeba w tej kwestii żadnych doradców – pobożnych czy niepobożnych, katolickich czy wierze katolickiej wrogich.
Diabelskim procederem i stratą czasu jest poddawanie pod „rozeznanie” tego, co jest oczywiste. Nie ma tu nic do rozeznawania: Głoszenie Ewangelii aż pod krańce świata jest obowiązkiem katolickiego duchowieństwa! Apostoł Narodów klarownie mówi: „Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1 Kor 9, 16).
W czasach zatwierdzonego już zamętu powszechnego należy dodać: Chodzi, oczywiście, o jasny głos niezmutowanej katolickiej prawdy, o wierne przekazywanie Objawienia Bożego, którego źródłami są Pismo Święte i Tradycja – rozumiane tak, jak je przez wieki rozumiał Kościół Katolicki.
I jeszcze jedno. Chorą tendencję, aby konfliktować i obrzucać epitetami różne próby odpowiedzi na niespotykany w skali proceder rozmontowywania wiary katolickiej, należy przezwyciężać postawą dojrzałą, która wyrazi się m.in. radością na wieść, że słowo niezmutowanej prawdy katolickiej wybrzmiewa z ust duchownego gdziekolwiek. Sapienti sat


„Nie bądźmy jako nieme psy, nie bądźmy milczącymi gapiami, najemnikami uciekającymi przed wilkiem, ale pasterzami troskliwymi, czuwającymi nad owczarnią Chrystusa. Dopóki Bóg udziela nam siły, głośmy całą prawdę Bożą wielkim i małym, bogatym i ubogim, ludziom wszelkiego stanu i wieku, w porę i nie w porę. Tak właśnie polecił czynić święty Grzegorz w swej księdze Reguły pasterskiej” (List św. Bonifacego, arcybiskupa).


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Jeszcze o odpowiedzialności w odniesieniu do kapłanów

Missa (2)

Qui bene praesunt presbýteri, dúplici honore digni habeántur, máxime qui laborant in verbo et doctrina.
„Prezbiterzy, którzy dobrze przewodniczą, niech będą uważani za godnych podwójnej czci, najbardziej ci, którzy trudzą się głoszeniem słowa i nauczaniem” (1 Tm 5, 17).

W czasach zamętu powszechnego musimy być szczególnie wyczuleni na to, co nam diabeł dmucha do ucha. A niektórym dmucha do ucha, aby autorytet garstki duchownych, którzy głoszą nieodkształconą doktrynę katolicką podważyć, zamilczeć, zignorować, postawić w stan podejrzenia. (Bywa i „zapis na nazwisko”). I ofiara takiej pokusy tak długo będzie „prześwietlać” tego czy innego kapłana, aż „udowodni” sobie i innym, że nie jest on taki święty na jakiego wygląda. Czy na tym ma polegać katolickie podejście do kapłaństwa?
Św. Paweł przedstawia taką sytuację: „I tak więcej braci, ośmielonych w Panu moimi kajdanami, odważa się bardziej bez lęku głosić słowo Boże. Niektórzy wprawdzie z zawiści i przekory, drudzy zaś z dobrej woli głoszą Chrystusa. Ci ostatni głoszą z miłości, świadomi tego, że jestem przeznaczony do obrony Ewangelii. Tamci zaś, powodowani niewłaściwym współzawodnictwem, rozgłaszają Chrystusa nieszczerze, sądząc, że przez to dodadzą ucisku moim kajdanom. Ale cóż to znaczy? Jedynie to, że czy to obłudnie, czy naprawdę, na wszelki sposób rozgłasza się Chrystusa. A z tego ja się cieszę i będę się cieszył” (Flp 1, 14-18).
Problem tam dotyczył motywacji, lecz nie istoty przepowiadania – o najmniejszych odkształceniach na rzecz herezji nie ma tu w ogóle mowy. Nawet jeśli motywacja niektórych głosicieli Ewangelii nie była czysta, słuchacze nie ponosili żadnej szkody, albowiem była im głoszona czysta nieodkształcona doktryna. Marginalnie można dodać, że dzisiaj bywa sytuacja odwrotna: niejeden kaznodzieja ma czystą motywację, ale głosi doktrynę odkształconą. Problem ignorancji – zawinionej i niezawinionej(?). Słuchacze ponoszą szkodę i są wprowadzani w błąd, bo jest im głoszona odkształcona doktryna.
Jeżeli kapłan głosi nieodkształconą doktrynę katolicką – bez najmniejszych koncesji na rzecz herezji – spełnia ni mniej, ni więcej, tylko swój obowiązek. Możemy i powinniśmy bez obawy przyjmować jego nauczanie, albowiem jest katolickie.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Odpowiedzialność w odniesieniu do kapłanów

Missa (6)

„Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza” (1 Kor 9, 16-17).

W przypadku duchownego, który serwuje różne swoje oryginalności, wyskakujące poza obręb katolickiego depozytu wiary, zasadne może być pytanie: Co jeszcze wykombinuje? Dokąd dojdzie? Jak skończy?
W przypadku duchownych, którzy wiernie przekazują niezmutowany katolicki depozyt wiary, niezasadne są podobne pytania. Byłyby niestosowne, albowiem duchowni ci spełniają ni mniej, ni więcej, tylko swój obowiązek.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Fałszywe zrozumienie świeckich

Ambona (1)

Noli timere, sed loquere, et ne taceas.
„Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz” (Dz 18, 9).

Co ma być przedmiotem wypowiedzi katolickich duchownych, tego Kościół Katolicki uczy z dawien dawna. Są to fundamentalnie treści Objawienia Bożego, którego źródłami są Pismo Święte i Tradycja. Oprócz wykładu pozytywnego, obowiązkiem duchownych jest ujawnianie błędu – herezji – i przestrzeganie przed nim wiernych. Dobrze by było, aby i osoby świeckie miały te katolickie rudimenta w głowie, a nie siliły się na swoje, zawsze nieco lepsze, recepty dla duchownych.
Oto mamy od kilkudziesięciu lat czasy zamętu powszechnego. Jednym z istotnych problemów jest – oględnie mówiąc – niedomiar katolickiej wyrazistej służby duchowieństwa. Do tej kwestii odnoszą się niektóre osoby świeckie. Ci, którzy – niby ze zrozumieniem – kiwają głowami, mówiąc: „No tak, biskupi i kapłani nie mogą powiedzieć wszystkiego”, oddają Kościołowi Katolickiemu niedźwiedzią przysługę.


„Nie bądźmy jako nieme psy, nie bądźmy milczącymi gapiami, najemnikami uciekającymi przed wilkiem, ale pasterzami troskliwymi, czuwającymi nad owczarnią Chrystusa. Dopóki Bóg udziela nam siły, głośmy całą prawdę Bożą wielkim i małym, bogatym i ubogim, ludziom wszelkiego stanu i wieku, w porę i nie w porę. Tak właśnie polecił czynić święty Grzegorz w swej księdze Reguły pasterskiej” (List św. Bonifacego, arcybiskupa).


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

To Kościół Katolicki uczy kapłanów

Bez względu na to czy różne sugestie i krytyki kierowane dzisiaj do księży pochodzą od ludzi szczerych i życzliwych, czy od nieszczerych i manipulujących, należy przypomnieć:
Kim jest kapłan oraz to, co należy do obowiązków kapłana – jakie ma prowadzić życie, co ma czynić i co ma mówić – tego jasno uczył przez wieki Kościół Katolicki.

Bibliografia katolicka – wybór:

Św. Grzegorz Wielki, Księga reguły pasterskiej
Św. Jan Chryzostom, Dialog O kapłaństwie
Św. Grzegorz z Nazjanzu, O kapłaństwie

Pius XI, encyklika Ad catholici sacerdotii


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Obyczaje katolickie

Pewien teolog jakiś czas temu poczynił spostrzeżenie o nieznośnej manierze, jaka w ostatnich kilkudziesięciu latach dosięga wiele osób świeckich: udowadniają, że oni także mają coś do powiedzenia, udowadniają, że wprawdzie nie wszystko wiedzą, ale lepiej wiedzą.
Jeżeli kapłan katolicki użala się, że w środowiskach „tradycjonalistycznych” został przez te czy inne osoby potraktowany, jak nigdzie indziej, problem istnieje.
Jest problem, gdy ktoś popełni jakąś niestosowność wobec kapłana, nie uznaje swego błędu i słowo „przepraszam” nie pada.
W wielu dziedzinach zaległości wołają o ich katolickie przezwyciężenie. Nie wypada kapłana traktować w sposób niestosowny. Oczywistość katolicka.
Nie chodzi o przesadne czołobitności – byłyby sztuczne i niestosowne. Do kapłana osoba świecka powinna odnosić się jak do kapłana. Punktem wyjścia jest obiektywna prawda o kapłaństwie. Prawdę tę ujawnia katolicka teologia.
Nawet gdyby chodziło o kwestie pryncypialne – obronę katolickiego depozytu wiary – katolik w kontakcie z błądzącym kapłanem, zachowując wierność prawdzie, nie rezygnuje z reguł dobrego wychowania. Zasadę Suaviter in modo, fortiter in re praktykowało wielu prawowicie kanonizowanych świętych.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Kapłaństwo katolickie ponad wiedzę wszelką

Missa (6)

Nec quisquam sumit sibi honorem, sed qui vocatur a Deo, tamquam Aaron.
„I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga jak Aaron” (Hbr 5, 4).

W tym, co tu napisano nie ma stronniczości dezawuującej wiedzę, albowiem piszący te słowa słuchał – chętnie – wykładów na niejednym uniwersytecie. I pisze z szacunkiem dla uczciwej pracy naukowej. I postulat „Katolik kształci się chętnie” nie jest dlań zawołaniem teoretycznym. Tym bardziej, że byli w historii Kościoła prawowicie kanonizowani święci, którzy podejmowali pracę naukową.
A jednak trzeba napisać… Nawet największe osiągnięcia uczciwej pracy naukowej nie mogą iść w zawody z kapłaństwem katolickim. Teologia katolicka poucza nas o obiektywnym stanie rzeczy.
Teologia katolicka poucza nas o tym, co się dzieje, kiedy kapłan katolicki staje przy ołtarzu i wypowiada słowa konsekracji.
Teologia katolicka poucza nas o tym, co się dzieje, kiedy kapłan katolicki zasiada w konfesjonale i wypowiada słowa rozgrzeszenia.
Teologia katolicka poucza nas o tym, co się dzieje, kiedy kapłan katolicki wchodzi na ambonę i głosi ortodoksyjną doktrynę katolicką.
W kontekście powyższego jest pytanie o priorytety. Zrozumienie człowiek rozumny przełoży na praktykę.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Weryfikacja katolickości w czasach zamętu: duchownych katolickich wiernych wyszukiwać, nagłaśniać, wspierać

Qui bene praesunt presbýteri, dúplici honore digni habeántur, máxime qui laborant in verbo et doctrina.
„Prezbiterzy, którzy dobrze przewodniczą, niech będą uważani za godnych podwójnej czci, najbardziej ci, którzy trudzą się głoszeniem słowa i nauczaniem” (1 Tm 5, 17).

W czasach koktajlu wieloreligijnego, który posmakował już wielu, należy podjąć szczególne środki zaradcze. Jednym z nich będzie wyszukiwanie duchownych sprawujących Mszę Świętą i Sakramenty wyłącznie w tradycyjnym rycie, wyszukiwanie czystych katolickich głosów duchowieństwa i nagłaśnianie ich. To zakłada między innymi, aby nie zachwycać się i nie cytować pospiesznie tego czy owego duchownego, bo powiedział kilka zdań katolickich. A reszta jego głowy w jakiej doktrynie siedzi?
Różnie bowiem bywa. Uchodzący za ortodoksyjnego, broniący życia nienarodzonych, zaprosi potem muzułmanina na ambonę. Tu kompetentnie mówi na ten czy ów temat, a tu nagle zaczyna relatywizować tradycyjny ryt Mszy Świętej.
Jest także problem medialnej popularności tych czy owych wziętych mówców. Kto finansuje, kto zabiega, kto multiplikuje, kto im otwiera ścieżki kariery i szerokiej popularności? Wielu potem ich cytuje, nagłaśnia, udostępnia ich wypowiedzi. Ale czy przekazują wiernie ortodoksyjną katolicką doktrynę?
Zdaje się, że nawet niejedna dusza deklarująca po internetach umiłowanie Tradycji jest bardzo oszczędna w nagłaśnianiu ortodoksyjnych głosów duchowieństwa. Dozowanie kroplomierzem! W pewnych przypadkach mamy do czynienia z „zapisem na nazwisko”. To prowokuje do postawienia pewnych znaków zapytania o szczerość służby prawdzie.
Przykład? O. dr hab. Benedykt Huculak. Cośmy uczynili, aby głos tego wybitnego teologa katolickiego był w Polsce i w środowiskach polonijnych słyszalny? Wolimy półprotestancko-judaizujących kaznodziejów, bo są popularni i ładnie mówią.
Jest dzisiaj głębokie i powszechne zagubienie. Ale jest też dzisiaj utajniona intensywna walka o rząd dusz. Jak to ktoś powiedział: „różni szatani są tam czynni”. Jeżeli nie mamy tego katolickiego zamiaru w głowie i w czynie, aby głos katolickich ortodoksyjnych duchownych był w Polsce i w środowiskach polonijnych czynny, wyraźnie słyszalny, regularnie nagłaśniany i wspierany, to mało zrozumieliśmy z Kościoła Katolickiego.

Do tego dochodzi banalny problem takich czy innych pohukiwań internetowych, na granicy dobrego smaku a czasem bezczelności, na tych duchownych, którzy prawdę katolicką głoszą niezmutowaną. Rzadko kto wtedy staje jasno w ich obronie.
Wspomnieć jeszcze można kulisy pewnych niegodnych zachowań wobec duchownych, którzy w czasach zamętu starają się wiernie przekazać katolicki depozyt wiary.
Apostoł Narodów pisał: „Jeśli ktoś naucza inaczej i nie trzyma się zdrowych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z pobożnością, jest nadęty, niczego nie pojmuje, lecz choruje na dociekania i słowne utarczki. Z nich rodzą się: zawiść, sprzeczka, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia, ciągłe spory ludzi o wypaczonym umyśle i którym brak prawdy – ludzi, którzy uważają, że pobożność jest źródłem zysku” (1 Tm 6, 3-5).
Są osoby – także deklarujące przywiązanie do Tradycji – które podejmują wobec tych duchownych działania zmierzające do ograniczenia ich wpływu na dusze, działania niszczące, wyciszające, blokujące, ignorujące, dezawuujące, z arsenałem oszczerstw, intryg, pomówień, posądzeń, plotek, epitetów, nagłe (bez słowa wyjaśnienia) zrywanie współpracy, tłumaczenie na złe podejmowanych przez nich dobrych działań itp.. Niech im Pan Bóg tego nie policzy.

Choćby czyste głosy duchowieństwa bez domieszki błędu były bardzo nieliczne, katolik roztropny wyszuka je, nagłośni i wesprze. Korzyści będą przynajmniej dwie: prawda będzie dopuszczona do głosu oraz ocalona będzie istniejąca z ustanowienia Chrystusa hierarchiczna struktura Kościoła Katolickiego. Pożytek dusz niewątpliwy.
Pan Jezus – także w obecnych czasach zamętu – nie zaprzestał powoływania i posyłania swoich kapłanów. Kościół Katolicki istnieje. „Kościół jest tam, gdzie jest prawdziwa wiara” (św. Hieronim, Doktor Kościoła).

I niech nikt tu nie podnosi zarzutu subiektywistycznego przesiewania na modłę protestancką. Przeciwnie! Kryteria tu są wybornie obiektywne i mieszczą się w tej perspektywie – pytamy: Czy ten czy ów duchowny we wszystkich punktach swego nauczania naucza w zgodności z odwieczną doktryną katolicką?


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

O kapłaństwie

Missa (2)

Z ustanowienia Pana Jezusa łaska Boża przychodzi do nas przez ręce kapłanów. Poważne przyjęcie zamysłu Chrystusowego wobec kapłanów przejawi się w praktyce. A różnie bywa – także w środowiskach, które deklarują przywiązanie do wiary katolickiej… Już św. Paweł pisał do św. Tymoteusza: „W pierwszej mojej obronie nikt przy mnie nie stanął, ale mię wszyscy opuścili: niech im to nie będzie policzone!” (2 Tm 4, 16).
Apostoł Narodów nakazuje okazywanie szczególnego szacunku tym, którzy wiernie sprawują urząd kapłański i głoszą prawowitą katolicką doktrynę:
„Prezbiterzy, którzy dobrze przewodniczą, niech będą uważani za godnych podwójnej czci, najbardziej ci, którzy trudzą się głoszeniem słowa i nauczaniem” (1 Tm 5, 17).
Św. Paweł nakazuje troskę o materialne utrzymanie prawowitych głosicieli Ewangelii:
„Ten, kto pobiera naukę wiary, niech użycza ze wszystkich swoich dóbr temu, kto go naucza” (Ga 6, 6).
Pan Jezus, wysyłając uczniów, mówi:
„Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu»” (Łk 10, 1-12).


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

Sąd Boży nad duchowieństwem katolickim

Missa (2)

Hoc praeceptum commendo tibi, fili Timothee, secundum praecedentes in te prophetias, ut milites in illis bonam militiam, habens fidem et bonam conscientiam.
„Ten właśnie nakaz poruczam ci, Tymoteuszu, dziecko moje, po myśli proroctw, które uprzednio wskazywały na ciebie: byś wsparty nimi toczył dobrą walkę, mając wiarę i dobre sumienie” (1 Tm 1, 18-19).

Duchowieństwo katolickie. Różne recepty i rady ze strony osób świeckich są dzisiaj kierowane do duchownych katolickich. Co ma czynić duchowny katolicki, tego Kościół Katolicki – pouczony Objawieniem Bożym – uczył od wieków. Nie chodzi o to, by się zapracować ponad miarę w jakiejkolwiek pracy. Dojrzały katolik świecki dołoży starań, aby duchowny katolicki dobrze wypełnił to, co do niego należy. Dojrzały katolik świecki nie wchodzi uzurpacyjnie w buty duchowieństwa katolickiego.
Będzie Sąd Ostateczny. I jest sąd szczegółowy nad każdą duszą – po śmierci. Pisze św. Piotr, pierwszy prawowity papież: „Czas bowiem, aby sąd się rozpoczął od domu Bożego” (1 P 4, 17). Duchowny katolicki będzie sądzony z wypełniania obowiązków stanu – czy oddawał godnie Panu Bogu chwałę przez czysty katolicki kult, czy krzewił katolicką doktrynę przez głoszenie nieskażonego depozytu wiary, czy uświęcał dusze przez zgodne z Tradycją sprawowanie Sakramentów Świętych, czy prowadził życie święte na stabilnej bazie łaski uświęcającej.
Tak jak do młodego biskupa Tymoteusza, tak do każdego katolickiego duchownego mówi Apostoł Narodów, wzywając do wierności: „Ten właśnie nakaz poruczam ci, Tymoteuszu, dziecko moje, po myśli proroctw, które uprzednio wskazywały na ciebie: byś wsparty nimi toczył dobrą walkę, mając wiarę i dobre sumienie” (1 Tm 1, 18-19).
Wiara katolicka. Dobra walka. Dobre sumienie. Codzienność duchowieństwa katolickiego. Święta powinność!


Sterany apostolską pracą, pisze Apostoł Narodów
do młodego biskupa Tymoteusza:
„Weź udział w trudach i przeciwnościach
jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa!” (2 Tm 2, 3).


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube

O sposobie odnoszenia się do kapłana

Missa (2)

Qui bene praesunt presbýteri, dúplici honore digni habeántur, máxime qui laborant in verbo et doctrina.
„Prezbiterzy, którzy dobrze przewodniczą, niech będą uważani za godnych podwójnej czci, najbardziej ci, którzy trudzą się głoszeniem słowa i nauczaniem” (1 Tm 5, 17).

Kapłaństwo jest sakramentem ustanowionym przez Jezusa Chrystusa. W czasach zamętu powszechnego różne niekatolickie mody się ujawniają. Kobiety – i w ogóle świeccy – zaczynają błogosławić kapłanów.
Różne aspekty życia katolickiego przychodzi nam poruszać. I w wielu wymiarach życia należy wracać do obyczajów katolickich.
Do kapłana katolickiego zwracamy się z szacunkiem. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było to oczywistością – przynajmniej dla katolików. Rewerencja jest należna kapłanowi jako człowiekowi katolickiego kultu, reprezentantowi Boga, głoszącemu Jego prawdę, przynoszącemu Jego łaskę i błogosławieństwo.
Nie wszystkie tematy wypada poruszać w obecności kapłana. Nie wszystkie formy odniesienia się są stosowne. Z wyjątkiem kontekstów rodzinnych czy niektórych prywatnych, niestosowne jest zwracanie się do kapłana po imieniu. Podobnie niestosowne jest zwracanie się do kapłana per pan lub na ty.
Na piśmie tytułujemy kapłana zawsze dużą literą: proszę Księdza (tytułowanie adresata dużą literą jest zresztą stałą regułą w korespondencji skierowanej do kogokolwiek). Styl odniesień do kapłana różni się od traktowania kolegi z pracy lub ze szkoły. O wyrażeniach prostackich, wulgarnych, pyszałkowatych czy innych niestosownościach nawet nie wspominamy.
Istnieje problem pewnych środowisk nominalnie katolickich, które doskonale obchodzą się bez kapłana. Istnieje problem pewnych środowisk nominalnie katolickich, które doskonale sterują kapłanem, aby robił tylko to, na co mu pozwolą.
Środowiska tzw. „tradycjonalistyczne” muszą badać, czy nie odnosi się do nich sarkastyczne stwierdzenie, które tu tylko cytujemy: „Już się pobawili tradycyjną Mszą Świętą. Już się pobawili kapłanem”.
Bardziej niż atrakcyjności towarzyskiej od kapłana należy oczekiwać pożytku duchowego w rozumieniu katolickim.

Nie chodzi o jakiekolwiek sztuczne i przesadne czołobitności! Chodzi o zachowanie, jakie przystoi wobec katolickiego kapłana. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było to oczywistością – przynajmniej dla katolików.
W sposobie odniesienia się do kapłana weryfikuje się autentyzm naszej wiary katolickiej. Tylko sygnalizujemy kwestię.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus
YouTube