Tradycyjna Msza Święta a pieniądze

„Tak bowiem jest: kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki” (2 Kor 9, 6-8).

Czyż myślimy, że epizod ukazujący ofiarę ubogiej wdowy, którą pochwalił Pan Jezus (zob. Łk 21, 1-4) jest motywem efemerycznym, pastelowym, budującym, teoretycznym? Możemy oszczędzać na tym czy owym, lecz nie na sprawach najświętszych. Są sprawy ważne, ważniejsze i najważniejsze, i najświętsze.
Wbrew antykatolickiej propagandzie i wbrew opinijkom różnych pięknoduchów, prawowitym, uzasadnionym i katolickim zwyczajem jest składać ofiarę (tzw. stypendium mszalne) z okazji odprawienia Mszy Świętej. Zamawiamy Msze Święte za żywych i za zmarłych – dar najcenniejszy!

Są miejsca na świecie, gdzie stypendium mszalne składane kapłanowi przy okazji odprawiania tradycyjnej Mszy Świętej kilkukrotnie przekracza stypendium mszalne składane przy odprawianiu novus ordo missae. Ludzie ci rozumieją, jakim zaszczytem jest włączyć się – także materialnie – w najdoskonalszy akt katolickiego kultu.
Możemy oszczędzać na tym czy owym, lecz nie na sprawach najświętszych. Na Mszy Świętej w tradycyjnym rycie rzymskim nie oszczędzajmy! U kogokolwiek jej nie zamawialibyśmy – u biskupa czy u kapłana. Tutaj kwestia wiary i kwestia portfela idą w parze.


treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus